Cyklony na Cykladach?

Wrzesień 17th, 2013 | Posted by carinho in Kulinaria | Miejsca

16.09.2013r.

Tak bezwietrznej nocy bez minimalnego nawet falowania już daaawno nie było. Widok „marmurowej zatoki” nie przypominał nadmorskiego pejzażu, a raczej okolice spokojnego jeziorka.

zatoka_marmara

Morze gładkie jak stół

Ten widok też nie przypominał niczego wcześniej. Czy na Cykladach są jeszcze zatoczki, które zadziwią nas jeszcze bardziej??? W gładkiej tafli wody przeglądał się Balaou, a przez kilka metrów niespotykanie przejrzystej wody widać było czyściusieńki, bielusieńki, jak z białego marmuru piaseczek, a na nim wyraźne ślady przesuwającego się w nocy łańcucha kotwicznego.

lancuch

To się nazywa przejrzystość.

Wpatrując się w tę hipnotyzująco turkusową toń nie sposób powstrzymać się i nie wykąpać, jeszcze zanim się zagotuje woda na kawę.

trap

Wystarczy tylko odpaść od drabinki 😉

Woda na kawę gotowała się 5 razy, ale po prostu nie chciało się wracać na pokład. Zwłaszcza, że w ruch poszło nasze trofeum zdobyte na otwartym morzu kilka tygodni temu.

materac

Stery strumieniowe pracują 😉

Ktoś musiał być twardy i zdecydować, że koniec zabawy – wypływamy. Ta niewdzięczna rola przypadła jak zwykle kapitanowi. Zadziwiające, że po takiej porannej ciszy, zaraz po wyjściu z marmurowej zatoki, pojawił się wiatr. Jeszcze bardziej zadziwiające było, że miał kierunek południowy. Odkąd jesteśmy na wyspach Greckich ciągle wieje meltemi, czyli północny lub północno-zachodni, a czasem zachodni. Dziś płyniemy na wyspę Mykonos, jeszcze bardziej na północ, więc ten południowy wiatr jest jak prezent.

balaou

Lot na Mykonos

Szkoda, że po kilku milach wiatr ucichł do 5 węzłów… Mieliśmy ochotę na spinakera, ale nie wierzyliśmy w stałość tego wiatru. Między wyspami, a już szczególnie na Cykladach, wiatry są bardzo niestabilne, kręcą się i często zaskakują silnymi podmuchami. I chyba nie bardzo opłacałoby się rozwijać spinakera na te 8 mil, które nam zostało do celu.

Mykonos na wyciągnięcie ręki

Nasz cel na dziś był wyznaczony zaraz na południowym skraju wyspy w Zatoce Ornos. Zbliżywszy się do brzegu od razu można było zauważyć odmienność tego miejsca od wcześniej odwiedzanych. Te eleganckie wille i zielone ogrody nie pasowały do wiejskiej atmosfery, do której ostatnio przywykliśmy.

wille

Na Mykonos nie pasą się kozy

Ale bez uprzedzeń posuwaliśmy się wgłąb zatoki. Po jednej stronie kotwiczyły małe łódeczki rybackie, po drugiej stronie jakiś jeden jacht, więc my też się przykleimy gdzieś pomiędzy nimi. I taki był zamiar, nawet kotwica była już w wodzie, gdy z plaży, mimo warkotu naszego silnika, dobiegło rytmiczne dudnienie muzyki. Wahanie nie trwało długo. Widok zatłoczonej plaży i barów serwujących muzę byle jak byle głośno przesądził o wyciągnięciu kotwicy.

plaza

Po ilu drinkach człowiek przyzwyczaja się do takiego tłoku?

Nic nie szkodzi. Zatoczek na Mykonos jest jak mrówek. Zresztą ta zatoka, skierowana na południe, w ogóle nie chroniłaby przed nietypowym tutaj, południowym wiatrem. A niecałe 8 mil dalej jest korzystnie położona Zatoka Korfos. Nie dość, że osłania przed takim wiatrem jak dziś, to jeszcze jest w tej samej, pięknej i rozległej wnęce, co stary port i miasto Mykonos.

stary_port

Stary port Mykonos

Miasto to jest jednym z najbardziej autentycznych na Cykladach, a w nim najbardziej urokliwa jest dzielnica artystów – Mała Wenecja, gdzie domy stoją fundamentami w morzu.

wenecja

Mała Wenecja

W latach 80. i 90. XX wieku Mykonos było mekką gejów na Morzu Egejskim. Dzisiaj ten aspekt popularności stracił na znaczeniu, ale podobno latem niezmiennie jest celem najazdów tłumów spragnionej rozrywki młodzieży – taka grecka Ibiza. My nie spotkamy ani jednych ani drugich bo… będziemy sobie stać na kotwicy, he he 😉 Dobrze jest przybyć tutaj we wrześniu, gdy spragnieni rozrywek siedzą już grzecznie w szkolnych ławkach 😉  A my, egoistycznie, możemy niemal na własność mieć cudowne pejzaże, bo w Zatoce Korfos stoi tylko Balaou.

wiatraki

Pękate młyny są wizytówką Mykonos

Zatoka wypłyca się bardzo powoli i mogliśmy rzucić kotwicę bardzo blisko plaży. Na tyle blisko, że na zakupy udaliśmy się pontonem bez silnika. Wracając na wiosełkach, zaledwie pół godziny później, od razu dało się odczuć nadchodzącą zmianę pogody. Wiaterek wyraźnie przeszkadzał trzymać kurs na Balaou. Nad wzgórza i sąsiednie wyspy nadciągały ciemne, skłębione chmury, które w dolnej części przybierały nieziemskie wprost kolory od jaskrawo pomarańczowego po czerwony.

armagedon

Gwałtowna zmiana pogody

Wiatr wzmagał się z minuty na minutę, a niebieskie jeszcze przed godziną niebo przykryła gruba, kotłująca się, czarna pierzyna. Dobrze, że już byliśmy na jachcie i dobrze, że kotwica trzyma nas w żelaznym uścisku z dnem. Podmuchy były chwilami tak intensywne, że uderzając o burtę Balaou, przechylały go jakbyśmy płynęli w bajdewindzie. Wszystko w środku kołysało się, a talerze przesuwały po stole. Liny na zewnątrz i w maszcie tłukły się niespokojnie, a my stojąc w kokpicie, oglądając w zachwycie to niesamowite naturalne przedstawienie, poczuliśmy na twarzy pierwsze krople deszczu…

cyklon

Wprawdzie to nie cyklon, ale burza nadciągająca nad Zatokę Korfos jest imponujących rozmiarów.

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

3 komentarze



Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Login