Do trzech razy sztuka

Październik 21st, 2013 | Posted by carinho in Kulinaria | Miejsca | Rejsy

18.10.2013r.                                                                                   36°36,95’N 027°50,20’E    Nasza dzielna załoga odleciała do domu, a my po krótkim, techniczno-porządkowym postoju w Rodos znowu ruszyliśmy w rejs. Zaczęliśmy właśnie dłuższy trip na Maltę, gdzie przywitamy Nowy Rok 🙂 Na naszej trasie znajdą się wyspy i miejsca, które już znamy, ale i takie, które dopiero odkryjemy. Pierwszy etap to Tilos. Jedna z wysp, na której byliśmy już dwukrotnie, ale nigdy nie było dość czasu na zwiedzenie. Jak to się mówi, do trzech razy sztuka!

port

Po sezonie łatwiej o miejsce w porcie Livadia

Tilos jest niewielką wysepką Dodekanezu, zaledwie 15 km długa i 2-6 km szeroka. Jest również na tyle oddalona od dużych węzłów komunikacyjnych, jak Kos czy Rodos, że nie grozi jej nawałnica turystów nawet w szczycie sezonu urlopowego.

1

Livadia nie jest najbardziej pożądanym celem turystów

Z wypożyczalni tuż przy porcie wzięliśmy skuter i pognaliśmy przed siebie nie korzystając nawet z mapki. Nie było takiej potrzeby, bo i tak zamiar był taki, żeby wjechać i przejechać każdą z dróg.

2

Fotorelacja ze skutera 🙂

Jadąc jedną z krętych, wąskich szos dotarliśmy na przylądek Trachilos. Wspaniałe widoki po horyzont i na plaże, do których nie dochodziły żadne drogi. Najwyraźniej w ogóle nie były dostępne od strony lądu.

3

Malownicze wybrzeże Tilos

4

Plaża Agios Sergios

5

Takie zakątki są osiągalne tylko z pontonu.

W pewnym punkcie wycieczki pojawił się znak informacyjny Megalo Chorio. U stóp ogromnej góry bieliło się niewielkie miasteczko, a na szczycie górowała surowa, wenecka twierdza .

6

Megalo Chorio

Miasteczko wydaje się jeszcze bardziej senne niż Livadia. Nieliczni mieszkańcy, prawie niewidoczni na ulicach nie potrzebują chyba ani zegarka ani kalendarza.

7

Uliczka w Megalo Chorio

8

Mieszkańcy mają z okien wspaniałe widoki

9

Samogłaskające się kotki 😉

W rozległej dolinie pomiędzy morzem a wzgórzami rosną gaje cytrusowe i oliwne. Zatrzymaliśmy się na chwilę przy jednym. Najwyraźniej było już po zbiorach, na drzewkach zostały tylko pojedyncze, przyschnięte nieco oliwki.

10

Niepozorne, ale wytrzymałe drzewka oliwne

Oliwki, to drzewa długowieczne, znane co najmniej od 4000 lat. Najwcześniej zaczęto je uprawiać w Grecji. Wg mitologii greckiej, to bogini Atena, podarowała drzewko oliwne Kekropsowi. Były to czasy, kiedy bogowie Olimpu, dzielili między siebie helleńskie miasta. O miasto Kekropsa, rywalizowali : Posejdon i Atena. Za radą Zeusa mieli podarować mieszkańcom miasta coś wyjątkowego. Posejdon, chcąc pokazać swą potęgę, uderzył trójzębem w gołą skałę, a ze skały wytrysnęły trzy strumienie wody morskiej.  Atena zaś dotknęła ziemi dzidą i ziemia pokryła się wiciami oliwnymi, które zaczęły rosnąć w oczach, aż pokryły się owocami podobnymi do małych śliwek. Atena zaczęła nauczać ludzi nie tylko uprawy, ale i sposobów wykorzystania oliwek. To właśnie od tego czasu gałązka oliwna stała się symbolem pokoju i zgody. Kekrops i starszyzna miasta stwierdzili, że zwycięstwo należy się jak najbardziej boskiej Atenie, a drzewko oliwne już na zawsze związało się z grecką ziemią. W świecie antycznym oliwę z oliwek ceniono na równi ze złotem, była wielkim darem, stosowano ją w kuchni, do celów sakralnych, w medycynie, kosmetyce, do oświetlania pomieszczeń. Starożytni Grecy nacierali oliwą swoje ciało przed zawodami sportowymi i po kąpielach. Stosowali ją również na bóle głowy i żołądka. Drzewo oliwne w starożytności było drzewem boskim, świętym, a z jego gałązek robiono wieńce na głowy zwycięzców sportowych zmagań. Za zniszczenie lub ścięcie drzewka oliwnego groziła śmierć.

11

Czarne oliwki to… dojrzałe zielone oliwki 😉

Oliwki uwielbiają suche i gorące lato, a trochę deszczu potrzebują późną jesienią. Drzewa oliwne owocują już po 5 latach od posadzenia, lecz na dobre i obfite zbiory należy czekać nawet 40-50 lat, dlatego bardzo często to dziadkowie zakładają gaje oliwne dla swoich wnuków. Oliwka jest drzewem wymagającym dużej cierpliwości i troski. Gaje oliwne w Grecji zawsze są zadbane, okopane, oborane, chociaż bardzo często rosną prawie na kamieniach. Istnieje ponad 30 gatunków drzew oliwnych, ale kolor owoców wcale od tego nie zależy, liczy się bowiem moment zbiorów. Zielone zbierane są najwcześniej, a fioletowe czy czarne – znacznie później. Pierwsze są ostrzejsze i mają więcej goryczy, drugie są łagodniejsze, a czasami nawet lekko słodkawe. Świeżo zerwane oliwki poddawane są różnym zabiegom – ługowania, fermentacji czy utleniania. Konserwuje się je używając specjalnej solanki, oliwy, octu i ziół. Nawet po tej obróbce oliwki zawierają wiele cennych składników, przede wszystkim związki polifenolowe odpowiedzialne za wymiatanie wolnych rodników, działanie ochronne i odmładzające, a także błonnik i minerały – potas, magnez i wapń. W sklepach najczęściej dostępne są oliwki zielone i oliwki? czernione. Tak, tak… te czarne oliwki, to tak naprawdę oliwki zielone, które przeszły proces czernienia. Jak z oliwek zielonych robi się czarne? Spokojnie. Nie dodaje się żadnych barwników tylko trochę pomysłowości rodem z Kalifornii, gdzie wymyślono tę metodę, z powodzeniem stosowaną dziś przez producentów w Europie. Oliwki zielone przez około trzy tygodnie ?wylegują się w jacuzzi? ? jak żartują sobie Hiszpanie. W tym czasie, zanurzone w solance, poddawane są procesowi natleniania (oksydacji), w wyniku czego stają się one równomiernie czarne i delikatniejsze w smaku. A dlaczego oliwki naturalnie czarne są niedostępne? To kwestia przyzwyczajeń i preferencji. Oliwki naturalnie czarne są bardzo gorzkie, a do tego miękkie, przez co nie nadają się do drylowania. Polacy, jak i większość świata, preferują oliwki delikatne w smaku i raczej drylowane, a więc – oliwki czernione. W Grecji właściwie tylko zielone oliwki są drylowane, a ciemne oliwki (bo do czarnego koloru to im daleko) zawsze są z pestkami. Na Balaou co wieczór zajadamy się tymi ciemnymi. Są wyśmienite, delikatne, soczyste, bez śladu goryczki i fantastycznie smakują z serami i winem 🙂

12

Podobno siedem oliwek dzinnie zapewnia długowieczność !

Podróż skuterem naprawdę dostarcza nowych możliwości. Nie koniecznie trzeba zsiadać, żeby zrobić zdjęcia mijanej okolicy. Podczas jazdy 40 km/h można się delektować wspaniałymi pejzażami i zdążyć dostrzec ciekawe „elementy” krajobrazu.

13

Puste szosy tylko dla nas 🙂

DSC_5652 kopia

Niesamowita plaża Eristos

15

Bezrobotna łódeczka – wyrzucona na bruk

16

Piękne, dzikie przestrzenie

17

Drzewka oliwne i zioła porastają caaałą wyspę!

18

Jak afrykańska sawanna

19

Lokalny lew…

20

…. i jego potencjalna ofiara 😉

21

Powrót nad Zatokę Livadia

Tilos jest znana z dwóch powodów. Po pierwsze z ziół, które rosną tu w stanie dzikim na całej wyspie. Faktycznie, cudowny zapach unosił się w rozgrzanym powietrzu przez całą naszą wycieczkę. Zioła są zbierane i sprzedawane bez pośredników i wyszukanych opakowań, po prostu w foliowych woreczkach wrzuconych do wiklinowych koszy.

ziola

Mięta, bazylia, lawenda, tymianek, oregano, rozmaryn… Całe złoto Tilos

Drugą ciekawostką są karłowate słonie, a raczej karłowate mamuty, które wymarły 3500 lat temu. Miały około 1,5 metra wysokości w kłębie, więc były rozmiarów mniej więcej kucyka. Kości tych zwierząt znaleziono w jaskini, która niestety była zamknięta dla zwiedzających… Potem dowiedzieliśmy się, że takie mini-słonie żyły na wielu wyspach greckich, na Sycylii, a nawet na Malcie, na którą właśnie zmierzamy.

jaskinia

Jaskinia skrywa cmentarzysko mini-słoni

Wracając do Livadii mijaliśmy rosnące tuż przy drodze granatowce. Owoce w większości rozdziobały i wyjadły ptaki. Były już naprawdę mocno dojrzałe i różniły się od tych znanych nam ze sklepu – mniejsze ze szkarłatnie wybarwioną skórką i mocno pachnące. Granatowiec  jest uprawiany w całym basenie Morza Śródziemnego od kilku tysięcy lat. Nie jest zbyt wymagający, rośnie również dziko, nawet w skalnych rozpadlinach, ma bardzo długo okres kwitnienia i nigdy nie traci liści. O żadnym innym owocu nie powstało tyle mitów i historii, co o granacie. W swojej okrągłej, niepozornej formie skrywa mnogość oryginalnie ułożonych ziaren. Owoc granatu oraz jego zapach od wieków są wyobrażeniem doskonałości. Jego piękny kwiat jest symbolem miłości, zarówno duchowej jak i cielesnej, a niezliczone nasiona symbolizują płodność. W Grecji, na ślubach, młodą parę obrzuca się suszonymi ziarnami granatu zamiast ryżu. A jeśli rzucony pod stopy owoc granatu pęknie i rozsypią się nasiona, wróży to pomyślność.

granatowiec

Owoce w zasięgu ręki, wprost ze skutera 😉

Granat pochodzi prawdopodobnie z górzystych rejonów Pakistanu i Iranu. Roślina ta już 3000 lat temu znana była w Egipcie. Bogini wojny i medycyny – Sachmet, na wzmocnienie piła regularnie krwistoczerwony sok z granatu, a dzięki niemu uzyskiwała moc do pokonania wrogów i złych mocy. W Starym Testamencie obiecana Ziemia Święta jest piękną krainą, krainą ze źródełkami i strumieniami, krainą z pszenicą i jęczmieniem, krzewami winnymi, drzewami figowca i granatu, drzewami oliwnymi i miodem daktylowym. Pustynia jest natomiast opisywana jako miejsce w którym nie ma siewów, nie rosną żadne krzewy winne ani granaty. Owoc granatu nagminnie służył jako kultowa ozdoba. Złote dzwonki zdobiące świątynie były w kształcie owocu granatu, wyposażenie wnętrz, wyroby hafciarskie, głowice kolumn, szaty kapłanów były ozdobione wizerunkami owoców granatu. Winogrona i owoce granatu były oznakami bogactwa i żyzności kraju. Niektórzy badacze są zdania, że w Edenie owocem z drzewa życia był owoc granatu, a nie jabłko. W Starym Testamencie był symbolem czystości i dziewiczości matki Jezusa, a od średniowiecza stał się berłem, jako symbol cnót władcy.

granat

Zdobycz 😉

Drzewo granatowca, z powodu swoich ognistoczerwonych kwiatów, było wyobrażeniem miłości i małżeństwa. Panny młode nosiły wianki z kwitnących gałązek granatu. Persowie z gałęzi drzewa granatu robią święte miotły. Także przy narodzinach i śmierci owoc ten ma swoje znaczenie. Noworodkom daje się nić, która ma im towarzyszyć całe życie, a podczas tej ceremonii rzuca się ziarnami granatu. Natomiast na łożu śmierci umierającemu Persowi daje się do ust sok z owocu granatu. Irańska Aredivi Sura Arahita, bogini wody i płodności, jest przedstawiana z kwiatem granatu przy piersiach. Dla przedstawicieli chińskiej alchemii ten jasny, czerwonawy sok był „skoncentrowaną duszą” i przynosił długie życie lub nawet nieśmiertelność. Również w Buddyzmie granat należy do świętych owoców. Wgląd w historię, symbolizm i ostatnie odkrycia medyczne związane z tym tajemniczym owocem stawia go w zupełnie innym świetle, zwłaszcza jeśli chodzi o jego wpływ na zdrowie. Zebrane w południowych Indiach ayurvedyjskie materiały źródłowe wskazywały na zdumiewającą wielorakość zastosowań granatu w tej bodaj najstarszej na świecie medycynie. Różne części tej rośliny stosowano na infekcje bakteryjne, ból żołądka, na kaszel, na wzmocnienie kośćca, na wrzody żołądka i na pozbycie się tasiemca. Podobną praktykę stosował ojciec medycyny Hipokrates. Obecnie wiadomo, że granat zawiera wartościowe fitofenole w formie super przeciwutleniaczy – ma ich znacznie więcej niż czerwone wino i zielona herbata razem wzięte. Około 70 procent przeciwutleniaczy owocu pochodzi ze skórki, dlatego znacznie zdrowsze jest picie soku przygotowanego z całego owocu łącznie ze skórką, niż jedzenie tylko jego zawartości. Granat jest jednym z niewielu owoców zawierających również związki typu estrogenowego, łagodzące przykre efekty menopauzy i działające antynowotworowo. Niektóre badania głoszą, że granat działa jak naturalna viagra. W prowadzonych w tym zakresie badaniach zmierzono zdolność do erekcji królików, dowodząc, że regularne picie soku z granatów podnosi poziom tlenku azotu i zwiększa przepływ krwi podobnie do tego, jak robi to viagra. No cóż, w końcu granatowiec to Drzewo Życia 😉

wino_granat

Jeśli „picie skraca życie”, to granat będzie właściwą przeciwwagą 😉

Nasza zdobycz, dziko rosnący granat, którego cudem nie zeżarły ptaki, był baaardzo dojrzały. Pod łupiną ukazały się gęsto upakowane, kuszące, koralowe ziarenka otoczone żółtym miąższem.

wino_granat1

Ostatnie chwile granatu

Mogliśmy zjeść go w tej postaci, ale to by było zbyt proste 🙂

deser

Smacznego ! 🙂

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Login