Peloponeskie klimaty

Wrzesień 20th, 2015 | Posted by carinho in Jacht | Kulturka | LifeStyle | Miejsca | Rejsy | urlop | wakacje

20.09.2015 r.                                                                                 37°19,07?N 023°08,89?E

Ten trip będzie biegł wzdłuż Peloponezu na północ w stronę Aten, gdzie zgodnie z planem mamy być 25.09. Możemy jednak pozwolić sobie jeszcze na kilka przystanków w interesujących nas miejscach, a szczególnie w Kiparissii, Porto Cheli, na wyspach Spetses, Hydrze, Poros, Eginie, z których znamy tylko… Poros 😛

mapka rejsu

Czerwony odcinek przepłyniemy w ciągu najbliższych dwóch dni, a niebieski… później, co będzie zależało głównie od pogody 😉 .

DSC_0033

No to za chwilę pożegnamy keję w Monemvasii, oddamy cumy i w drogę 🙂 .

DSC_0039

Balaou w kilka minut oddalił się od miasta…

DSC_0052

… i moglibyśmy już gnać na północ, do Kiparissii, ale jeszcze zawróciliśmy na chwilę na południe, żeby zobaczyć…

DSC_0065

… tę majestatyczną górę z twierdzą na szczycie i kościołem Agios Sofia widocznym właściwie tylko od strony morza (z miasta nie dało rady wczoraj 😛 )…

DSC_0068

Nic dziwnego, że górne miasto Monemvasii nigdy nie zostało zdobyte… niestety pokonał je czas… do dziś we względnej całości przetrwał tylko fragment fortyfikacji na skraju klifu i kościół Agios Sofia (widoczny nieco z tyłu) 😛 .

DSC_0069

Za to dolne miasto ma się znakomicie i coraz lepiej 🙂 właśnie weszło w nowy etap swojej 1300-letniej historii – odkrywania przed turystami swoich tajemnic… 🙂 .

DSC_00711

Znaczna część domów została odnowiona z zachowaniem tego absolutnie specyficznego klimatu średniowiecznego miasta 🙂 Po prostu rewelacja 🙂 .

Tego dnia mieliśmy po drodze kilka fajnych rywalizacji z innymi jachtami… Balaou znów wypadł przy nich jak pełnokrwisty koń przy mułach… 😉 Oj… te przymiarki wreszcie muszą skończyć się prawdziwymi regatami 😉

DSC_0078

A tymczasem dopłynęliśmy do celu, Zatoki Kiparissia i miasteczka o tej samej nazwie 🙂 .

DSC_0080

Na skraju tej zatoki wystają z morza wrogo nastroszone skały – trzeba je mijać szerokim łukiem, bo ciągną się jeszcze daleko, ukryte tuż pod powierzchnią wody… 😛 .

DSC_0082

Wewnątrz tej dużej zatoki jest kilka mniejszych zakątków, bardzo urokliwych, ale też zbyt głębokich na rzucenie kotwicy 😛 .

DSC_0083

Miasteczko Kiparissia, choć malowniczo położone na skraju zielonej doliny pomiędzy wysokimi górami a morzem, okazało się niezbyt dogodnym portem… Przy zmurszałej betonowej kei mógł stanąć co najwyżej jeden mały jacht i to z krótkim kilem 😛 .

DSC_0088

Ale brak kei nie odbiera przecież uroku temu miejscu 🙂 Zwłaszcza, że na przeciwległym krańcu zatoki jest bardziej odpowiednia dla Balaou przystań 🙂 .

DSC_0089

Przynajmniej płynąc sobie powolutku od miasteczka w stronę przystani po raz kolejny można było przyjrzeć się peloponeskim pejzażom, w tym gasnącym świetle dnia wprost zachwycającym … 🙂 .

DCIM100GOPROGOPR0286.

Wygraną w regatach było jedyne wolne miejsce przy kei, gdzie Balaou dumnie zapozował do fotki ze swoim włoskim sąsiadem 🙂 .

DSC_0091

Dobre 40 minut po nas, dopłynęło 6 jachtów, które Balaou tak łatwo „połknął” po drodze 😛 Niestety dla nich już miejsca przy kei nie było… musiały rzucić kotwice przy plaży 😉 .

DSC_0093

Kolejny dzień zaczął się słonecznie i cieplutko, choć niestety bez wiatru… 😛 .

DSC_0094

Jachty, które nie chciały w nocy stać na kotwicy przy plaży, „przykleiły” się rufami do skał i do siebie nawzajem 🙂 .

DSC_0095

W świetle poranka okolica Kiparissii wyglądała jeszcze piękniej niż wczoraj wieczorem… 🙂 .

DSC_0098

Ale przystań ta, choć przepięknie zlokalizowana, jest tylko typową noclegownią dla jachtów… ledwie wstało słońce, a keja już zaczęła pustoszeć … i my też ruszyliśmy dalej w drogę 🙂 .

DSC_0099

Jeszcze przez jakiś czas nie było nawet najmniejszego powiewu wiatru…

DSC_0100

… więc skradaliśmy się blisko brzegu zaglądając do każdej zatoczki 🙂 .

DSC_0103

Wpłynęliśmy na przykład do Zatoki Fokianos, gdzie wzgórza w tle przypominają piramidy równo ustawione w kilku rzędach i… porośnięte bujną zielenią 😛 .

DSC_0176

W północnym krańcu Fokianos Bay jest urokliwa mikro-zatoczka, taki naturalny port i schronienie dla kuterków 🙂 A opuszczając tę zatokę po raz pierwszy spotkaliśmy foczkę mniszkę (rzadki i chroniony gatunek), która jednak była szybsza od naszego fotoreportera i zwiała pod wodę… 😛 .

DSC_0197

Wreszcie, po trzech godzinach jazdy na silniku, rozwiało się porządnie i Balaou znów mógł rozwinąć skrzydła 🙂 .

DSC_0205

Tym razem na żaglach (a właściwie na żaglu, bo na samej genui) podpłynęliśmy do portu, który tylko z sentymentu chcieliśmy zobaczyć ponownie. Leonidion to port, który nie zdołał odeprzeć naporu sztormowych fal… Gdy 2 lata temu zatrzymaliśmy się tu w drodze na Kretę, był jednak w nieco lepszym stanie 😛 .

DSC_0221

Na północ od portu Leonidion ciągnie się kolejna długa, piaszczysta plaża, a za nią w tle dwa potężne łańcuchy górskie rozdzielone rozległą kotliną… 🙂 .

DSC_0234

Z Leonidionu wystarczy tylko przepłynąć w poprzek Zatokę Argolicką (16 Mil) i już się jest w Porto Kheli 🙂 Przed dziobem bielą się już zabudowania miasteczka, ale to jeszcze 5 Mil z tego miejsca 🙂 .

DSC_0236

Och… w tak wspaniałą pogodę można by płynąć znacznie dalej niż 5 Mil… 🙂 .

DSC_0245

Przy wietrze 11,8 węzła …

DSC_0241

… Balaou płynął sobie z prędkością 7,6 węzła… i za to go kochamy 🙂 .

DSC_0251

I już po upływie pół godziny byliśmy w wejściu do Zatoki Porto Kheli 🙂 .   (zamienne nazwy: Porto Cheli, Porto Heli)

DSC_0263

Miasto Porto Kheli leży w samym sercu zatoki o kształcie balonika i jako pierwsze z peloponeskich miast na naszej drodze nie jest otoczone górami 😛 .

DSC_0280

Port ten jest popularnym miejscem wśród żeglarzy i na wolne miejsce przy kei nie liczymy za bardzo 😛 .

DSC_0287

I tak jak się spodziewaliśmy, wolne są tylko fragmenty nabrzeża zarezerwowane dla promów… 😛 .

DSC_0291

A na kotwicowisku… taki sam tłok… 😛 .

DSC_0294

Na szczęście zatoka jest tak ogromna i pojemna, że zawsze można tu wyczaić fajne miejsce dla siebie 🙂 .

A największą zaletą Zatoki Porto Kheli jest bezpieczeństwo. Nawet w największe nawałnice i sztormy daje ona doskonałe schronienie  jachtom, nawet tych stojących na kotwicach, bo nie wdziera się tu fala z otwartego morza, a muliste dno trzyma kotwice w żelaznym wręcz uścisku nie poddając się najsilniejszym wiatrom. A dlaczego o tym mowa? Bo właśnie takiej pogody spodziewamy się już jutro… Być może trzeba będzie tu przeczekać zapowiadane przez GRIB-a fatalne warunki na morzu… 😛

 

Żegluj z Sail Away! Rejsy pod żaglami po Morzu Śródziemnym fantastycznym jachtem Balaou to najlepszy sposób na udane wakacje :) 

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

One Response

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Login