Z międzycumowaniem w Rodos

Październik 31st, 2014 | Posted by carinho in Jacht | Kulinaria | Miejsca | Rejsy

30.10.2014r.                                                                             36°08,97?N 029°35,42?E

No to zaczynamy drugi etap naszej Wielkiej Wyprawy do Izraela 🙂 Z międzylądowaniem albo raczej z międzycumowaniem w Rodos etap ten zakończy się na maleńkiej wyspie Kastellorizo, która jest ostatnim wschodnim  przyczółkiem Grecji na Morzu Śródziemnym. Przed nami 110 Mil 🙂

plan1

Dla przypomnienia mapka całego rejsu 🙂

DSC_6936

Poranek jeszcze w uroczym Emporio, a Balaou już niczym rumak gotowy do dalszej wyprawy 🙂

DSC_6951

Oddajemy cumy i z prawdziwym żalem opuszczamy prześliczną Chalki… 🙁

DSC_6953

Niestety do zamku joannitów (czyli Rycerzy św.Jana) dotarliśmy jedynie… teleobiektywem, ale następnym razem stawimy się tam osobiście 😉

DSC_6955

A razem z nami wypływają rybacy na połów… dzień jak co dzień… 🙂

DSC_6967

Ostatni rzut oka na Chalki, porcik i niezdobyte jeszcze przez nas wzgórze zamkowe 🙂

Ok. 4 Mile na północny wschód od Chalki płynąc w stronę portu Rodos, leży górzysta wysepka Alimia, o powierzchni zaledwie 6,5 km?. Jest ona szczególnie interesująca dla żeglarzy z powodu zatoki wspaniałej na kotwicowisko, postój na noc albo po prostu kąpiele 🙂

DSC_6970

Zatoka na Alimii jest też ulubionym miejscem wielu rybaków  z Chalki 🙂

Alimia (lub Alimnia), mimo tak niewielkich rozmiarów, nie zawsze była bezludna. Archeolodzy prowadzący tu wykopaliska odkryli, że zamieszkiwano ją już wczasach prehistorycznych, a jej mieszkańcy żyli z połowów, hodowli i rolnictwa. Nadal można zobaczyć na wzgórzach tarasy, które zostały zbudowane, by zapobiec erozji i jako miejsce upraw. Na szczycie wzgórza nad zatoką stał wówczas akropol, ale w średniowieczu, joannici zbudowali na jego ruinach zamek.

DSC_6984

Ruiny tego zamku joannitów również zwiedziliśmy… teleobiektywem 😛

W 1912 roku Alimię zajęli Włosi, którzy założyli tu, w tej niepozornej zatoce, swoją bazę morską dla okrętów podwodnych. Gdy w 1943 roku Niemcy przejęli władzę na wsypie, również założyli tu swoją bazę. Po II Wojnie Światowej mieszkańcy stwierdzili, że nie jest to dobre ani łatwe miejsce do życia i zaczęli powoli opuszczać wyspę, aż w latach 70-tych XX wieku stała się bezludna. Studzienki z wodą zniknęły, a domy popadły w ruinę. W mieszkaniach nadal są stare, połamane meble i drobiazgi codziennego użytku, jakby mieszkańcy nie chcieli zabierać stąd żadnych wspomnień… Dzisiaj właściwie, prócz kilku ciekawskich żeglarzy, można tu spotkać jedynie księdza z sąsiedniej wyspy Chalki opiekującego się dwoma małymi kościółkami oraz pasterzy, którzy od czasu do czasu przypływają łodziami, by doglądać swoich stad kóz i owiec.

DSC_6985

Kościół zrujnowanego klasztoru św. Minasa

Niezwykłość wysp greckich polega na tym, że nawet na najmniejszej wysepce można znaleźć coś tajemniczego, coś intrygującego, coś interesującego.  Ale dziś już nie będziemy zahaczać o żadne inne wysepki po drodze do Rodos, bo musimy tam być przed wieczorem, zanim wyląduje samolot z naszą załogą na pokładzie 🙂

DSC_7063

Port w Rodos znamy już jak własną kieszeń albo lepiej 😉

Pierwsze kroki zawsze kierujemy na falochron powyżej stanowisk dla jachtów,  gdzie znajduje się główna kocia siedziba na Rodos. Jest to w sumie niewielki kącik, gdzie przebywają małe kociątka i gdzie są karmione dorosłe koty z całego portu. To kocie przytulisko urządzili ludzie o wielkim sercu i chwała im za to 🙂

DSC_7064

A najmniejszy, niestety, musi siedzieć najniżej… takie są zasady 😛

Załoga dotarła zgodnie z planem i wieczór też przebiegł zgodnie z planem 😉 A następnego dnia nie ociągamy się, nie szwendamy się po Rodos, gdzie zdarliśmy już nie jedne buty, tylko wciągamy trap, oddajemy cumy i w drogę! Przed nami ekscytujące 70 Mil do Kastellorizo, choć naprawdę to w nieznane… 🙂

DSC_7071

Chłopaki ogarniają temat 😛

DSC_7076

Ktoś zauważył, że odpływamy… odprowadza nas swoim przejmującym, zielonookim spojrzeniem… Do zobaczenia ślicznotku! 🙂

DSC_7078

Ta twierdza jest chyba na każdej fotce z wycieczki do Rodos 🙂

DSC_7080

Wciągamy kotwicę mając nadzieję, że nie zaczepiła o kotwicę sąsiadów… 😛

DSC_7091

Za rufą Balaou został port, wiatraki, ogromny zamek  Rycerzy św.Jana… a my ustawiamy kurs na Kastllorizo 🙂

DSC_7110 kopia

Z wiatrem jest dziś krucho, ale… od czego jest spinaker? 🙂

DSC_7111

Tym razem płyniemy naprawdę w nieznane…

DSC_7116

Ten piękny spinaker zajmuje cały czas nie tylko fotografowi, ale i kapitanowi ,i załodze, bo jest to najbardziej wymagający precyzji i czujności żagiel 😛

DSC_7134

W takich łagodnych warunkach to sobie można i posiedzieć, i pogadać, i kawkę wypić… 🙂

DSC_7136

Słońce zachodzi, a my wciąż w drodze… do Kastellorizo dopłyniemy około północy…

 

Żegluj z Sail Away! Rejsy pod żaglami po Morzu Śródziemnym fantastycznym jachtem Balaou to najlepszy sposób na udane wakacje :)

 

 

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

One Response

  • Rajek says:

    Przygoda niesamowita. Płynąć tam gdzie się jeszcze nigdy nie było.
    Dało nam lekcję ze spinakerem. Może kiedyś to dokładniej opiszę. A może nie. 🙂



Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Login