Z zatłoczonej Simi na niemal bezludną Tilos

wrzesień 12th, 2013 | Posted by carinho in Kulinaria | Miejsca | Rejsy

09.09.2013r.

Z zatłoczonej Simi na niemal bezludną Tilos.

Poranek wypełniony słońcem i słodką ciszą… Ani śpiewu mnichów, ani warkotów silników promów, ani nawoływania turystów… Klasztorny dzwon właśnie wybił godzinę ósmą. Czas na kawkę na sundecku. Ale nie każdy ma wakacje. Nasz pracowity sąsiad uwija się porządkując sieci.

rybak

Codzienność w Panormitis

Zanim jeszcze przypłyną promy z setkami turystów chcemy wybrać się do klasztoru, żeby zgodnie z grecką tradycją podziękować św.Michałowi Archaniołowi za szczęśliwe morskie wyprawy.  A właściwie niekończącą się szczęśliwą wyprawę, którą zaczęliśmy w grudniu ubiegłego roku 🙂 Przypłynęliśmy w to miejsce zupełnie przypadkowo, nie mając pojęcia, że jest to miejsce pielgrzymek, ale… może On nas tu przywiódł?
Zapakowaliśmy się w ponton i na wiosełkach w 5 minut dopłynęliśmy do brzegu. Zacumowaliśmy jak zwykle…

ponton

Cumowanie tradycyjne do polera

… bo nie wpadliśmy na pomysł, żeby zacumować tak…

lodka

Cumowanie … do drzewa.

Wokół klasztoru nadal błogi spokój. Ciepły poranek rozleniwił miejscowych i przyjezdnych. W przyklasztornej kawiarni porozsiadali się goście kontemplując niezwykły urok tego miejsca.

plac_przed_klasztorem

Promenada przed klasztorem

Weszliśmy na dziedziniec. Świeżo wybielone ściany mocno odbijały światło słoneczne, pod nogami mozaika misternie ułożona z czarnych i białych owalnych kamyków udawała dywan, a kobiety w krużgankach rozlewały oliwę do małych buteleczek.

dziedziniec

Dziedziniec klasztorny

Kaplica znajdowała się tuż przy wejściu. Weszliśmy tam już odurzeni pierwszymi wrażeniami po zobaczeniu dziedzińca, a po pierwszym rzucie oka na wnętrze kaplicy niemal zamarliśmy z zachwytu! Calutka kaplica od podłogi po sklepienie pokryta była wspaniałymi freskami…

freski

Freski w przyklasztornej kaplicy

… i rzeźbami z drewna wyglądającymi jak skomplikowane koronki, w których osadzone były ikony jak klejnoty.

ikonostan

Ikonostas w kaplicy św. Michała Archanioła

Aż w końcu dotarliśmy do ikony naszego patrona – św.Michała Archanioła…

Michal Archaniol

Ikona św.Michała Archanioła

Miejsce to naprawdę porusza człowieka, wprost się czuje, że jest się w miejscu świętym. Jak dobrze, że wybraliśmy się tu na tyle wcześnie, że kaplica była niemal pusta… ale za to pełna mistycyzmu.
Zmierzając do pontonu natknęliśmy się na pewnego rezydenta tego uroczego miejsca, który nawet nie usunął się z drogi. Zupełnie nie zajmowała go ani nasza obecność, ani to czy dziś niedziela czy poniedziałek, ani perspektywa najazdu hord turystów, którzy za moment wybiegną z promów, ani prawdopodobnie żadne problemy tego świata… Patrzył na zatokę niewzruszony jak głaz.

kotek

To się nazywa stoicki spokój…

Wybiła dziesiąta na dzwonnicy. Trzeba się ogarnąć i ogarnąć Jacht, a potem ruszać po przygodę! Ktoś chciał schować do bakisty ładnie zbuchtowaną linę, która od wczoraj schła na pokładzie. Okazuje się, że taka naprawdę dobrze nasolona i wysuszona lina osiąga sztywność… druta 😉

Buchta

Lina o sztywności druta

Wypływamy, wiaterek nam sprzyja. Nasz cel to Zatoka Eristou na wyspie Tilos, ok. 30 mil na wschód od Panormitis. Balaou lekko mknie sobie po falach, a załoga raczej się nie przepracowuje 😉

Balaou

Pływanie i opalanie…

Autopilot na naszym jachcie może sterować na zadany kurs lub na wiatr. Dziś, tak dla odmiany, po ustawieniu żagli w bajdewindzie ustawiliśmy sobie sterowanie względem wiatru.

autopilot

Jak widać, mieliśmy 57 stopni do wiatru z prawej burty (starboard – literka S). Balaou akurat w tym momencie płynął kursem 235, ale ponieważ wiatr się zmieniał, to jacht podążał za nim. Tak więc nasz kurs zmieniał się od 200 do 245, zawsze jednak byliśmy względem wiatru 57 stopni na sterburtę, a wtedy przy  naszym ustawieniu żagli prędkość była największa. W tym przypadku SOG, czyli Speed Over Ground, pokazał 8,3, choć chwilami bywało więcej.
I tak nie przemęczając się dopłynęliśmy do wyspy Tilos. Za tym ogonem smoka drzemiącego w morzu kryje się nasza zatoczka.

ogon_smoka

Ogon smoka

Po kilku milach ukazała się nam rozległa, głęboko wcinająca się w ląd zatoka, skąpana w ciepłym świetle popołudniowego słońca.  A plaża z bliska wyglądała kusząco…

plaża_Tilos

Wodę o tak niezwykłej przejrzystości ostatni raz widzieliśmy przy wyspie Capri, kilka miesięcy temu…

woda

Woda jak kryształ…

Dno pokrywa tu bielusieńki piaseczek. Zanurzająca się kotwica nie ginęła z oczu, aż położyła się miękko na 8 metrach błyszcząc w promieniach słońca , które bez trudu przenikało przez wodę jak przez kryształ. Jeszcze nigdy nie wiedzieliśmy całej długości wydanego łańcucha, od zetknięcia z taflą wody aż do samej kotwicy, niewiarygodna wręcz widoczność w toni. To jest zatoczka, do której na pewno będziemy chcieli jeszcze wrócić 🙂

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Login