Żeglując we wnętrzu wulkanu

Wrzesień 26th, 2013 | Posted by carinho in Kulinaria | Miejsca | Rejsy

24.09.2013r                                                                                  36°25,01’N 025°25,54’E

Dziś czekał nas 45-milowy przelot z Milos na Santorini – najbardziej na południe wysuniętą wyspę archipelagu Cykladów i chyba najbardziej rozsławioną w branży turystycznej. Przez ostatnie dwa dni staliśmy w porcie, bo było zbyt wietrznie, żeby zatrzymać się na kotwicy w Kleftiko, a dzisiaj, kiedy właśnie przydałby się żwawy powiew, to jest flauta… Ale w pogodzie trudno wszystkim dogodzić 😉 Trudno, pojedziemy na silniku. we
Osiem godzin później, spędzonych na opalaniu i rozmyślaniu, gdzie by tu przenocować, Santorini było już dobrze widoczne. Mieliśmy jakieś 4 mile do północnego brzegu (na mapie każdy czerwony krąg zakreśla kolejne 4 mile od czerwonej ikonki statku, czyli nas), a system AIS już nam pokazał, ile innych statków chcących tu przenocować tłoczy się przy nabrzeżu – to te zielone strzałki.

1

System AIS lokalizuje i bardzo szczegółowo identyfikuje inne jednostki pływające wg sygnałów, które one wysyłają.

Santorini to nazwa nadana wyspie przez weneckich władców w średniowieczu i pochodzi od św.Ireny – Sant’ Irini. Turcy w czasie swojego panowania tutaj nazywali ją Phira, od czego wzięła się dzisiejsza grecka wersja – Thira. Jest wyspą jedyną w swoim rodzaju, ponieważ stanowi pozostałość wulkanu, który wybuchł w 1625 r.p.n.e. Potężny kataklizm nie tylko spowodował zasypanie pumeksem i popiołami starożytnej Thiry, ale również powstanie wysokiej na 200 metrów fali tsunami, która prawdopodobnie przyczyniła się do zagłady cywilizacji minojskiej na Krecie (oddalonej o 6o mil morskich). Wulkan po eksplozji zapadł się i krater wypełniło morze, ale łukowaty kształt wyspy oraz ułożenie innych, pobliskich wysepek nadal tworzy wyraźny rysunek kaldery. Ta mała wysepka na mapce, w środku kaldery, wynurzyła się z wody dopiero w 1720r. i … jest czynnym wulkanem.

obwod_krateru

Jachtem wewnątrz krateru…

Zaraz na samym północnym krańcu wyspy znajduje się przepięknie położona miejscowość Oia. Białe domki wyrastają na krawędzi kaldery z czarnych i rdzawych wulkanicznych skał, 300 m nad poziomem morza. Z dołu widok jest oszałamiający! Od odchylania głowy do tyłu podrętwiały nam karki.

oia1

Śnieżno-białe miasteczko prawie w niebie…

Ze szczytu krętymi, kamiennymi schodami można dojść do małej wioski rybackiej znajdującej się na niewielkim występie skalnym. Pomiędzy miastem, a wioską rysuje się szeroki pas rudo-czerwonych skał, które są jedną z wielu warstw popiołu wulkanicznego i dają wyobrażenie o skali zjawisk sprzed 3500 tysięcy lat.

Oia

Oia zawieszona na krawędzi kaldery

Wioska rybacka i przystań nad brzegiem morza dziś przeistoczyła się w jedną wielką tawernę. Przy niewielkim molo mogą cumować tylko małe łodeczki i motorówki, dla Balaou nie wystarczy miejsca.

molo

Przystań tylko dla płaskodennych łódeczek

Przesuwaliśmy się wzdłuż wewnętrznej ściany krateru w poszukiwaniu miejsca na nocleg, a przy okazji podziwiając niezwykły krajobraz. W północnym zakolu była jeszcze jedna maleńka przystań. A na jednej z bojek blisko nabrzeża stali nawet nasi rodacy. Może i my powinniśmy tutaj przenocować?

rodacy

Nasi rodacy są wszędzie, jak motocykliści 😉

Przekorna jest natura człowieka – im mniej bezpieczne środowisko, tym chętniej się tam osiedlamy. Podobnie jest w okolicach Etny na Sycylii albo na Islandii, gdzie wybuchy wulkanów nie tylko nie zniechęciły ludzi do zamieszkiwania tych terenów, ale wręcz przeciwnie – liczba ludności znacząco wzrastała.

domy_na_krawedzi

Lubimy żyć na krawędzi dosłownie i w przenośni

Santorini leży w strefie nadal aktywnej tektonicznie. Przecież nie tak dawno, bo w 1956r., miało tu miejsce ogromne trzęsienie ziemi, które zrównało z ziemią stolicę wyspy – Thirę. Oczywiście miasto zostało szybko odbudowane i dziś znów może przyjmować niezliczone rzesze turystów.

Thira

Turyści nie muszą się wspinać do stolicy na pieszo – jest kolejka linowa 🙂

A turystów tu nie brakuje. Sezon na Santorini trwa znacznie dłużej niż na pozostałych wyspach, aż do późnej jesieni, a to dlatego, że  przypływają tutaj ogromne cruisery i to nie pojedynczo, ale całymi stadami, tak jak widzieliśmy dzisiaj na AIS, a potem na własne oczy.

cruisery

Stajnia cruiserów

Na kotwicy przed Thirą stało aż 5 cruiserów. Z naszego AIS odczytaliśmy : Serenade of the seas – 294 metrów długości, Seven seas mariner – 216 m, Splendor of teh seas – 263 m, Zenith – 208 m, L’Austral – 143 m. Wyglądały jak wieżowce, a właściwie całe osiedle mieszkaniowe. Takie statki zabierają na pokład kilka tysięcy pasażerów.

cruiser

Pływający 10-piętrowy blok

Przeciętne miasteczko na Cykladach liczy sobie mniej mieszkańców niż niż jeden taki cruiser pasażerów. Policzyliśmy też, że stojące przed Thirą statki przywiozły ponad 8 tysięcy ludzi, czyli tyle ile liczy cała społeczność wyspy. Tak więc w jeden dzień liczba ludności na Santorini podwoiła się. Nie może więc dziwić widok takiej autobusowej karawany przemieszczającej się w poprzek zbocza w tę i z powrotem. Wszyscy Ci ludzie przypłynęli tu przecież, aby zwiedzić wyspę.

karawana

Karawana 50-osobowych wielbłądów krąży od rana do wieczora

Z karawaną lądową, rzecz jasna, skoordynowana jest karawana wodna. Różnej wielkości łódki motorowe głośno warcząc i bulgocząc krążą jak pracowite żuczki między statkami a brzegiem. A my ominąwszy całe to zamieszanie i port promowy Athinios, dopłynęliśmy niemal do drugiego końca „rogala” Santorini oglądając tę fascynującą strukturę skał wulkanicznych.

skała

Wulkaniczny przekładaniec w zatoce Athinios

Gdzieś tutaj, tuż przy skałach, na głębokości 50-150 metrów leży zatopiony cruiser Sea Diamond. W kwietniu 2007 roku płynął do portu Thira z 1554 ludźmi na pokładzie i wpadł na rafy 10 km przed celem podróży. Ostatecznie zatonął właśnie w zatoce Athinios, gdzie jest przystań promowa. Z każdym rokiem osuwa się coraz niżej wgłąb krateru, a z jego wnętrza wciąż wydobywają się chemikalia i ropa, które są żmudnie usuwane przez miejscowe służby.

Odkryliśmy też, że zanim wyspa stała się mekką turystów, to jej mieszkańcy utrzymywali się w pewnym stopniu z wydobycia złóż, oprócz rolnictwa i rybołówstwa. Podobnie jak na Milos i tutaj wydobywano minerały pochodzenia wulkanicznego takie jak obsydian, kaolin, perlit i baryt. W wielu miejscach na ścianach krateru nadal sterczały pozostałości infrastruktury z tym związanej.

infrastruktura

Pozostałości kopalni

Pływanie jachtem wewnątrz krateru było rzeczywiście ciekawym doświadczeniem, ale nie przyniosło rozwiązania naszego problemu logistycznego… We wszystkich locjach odradza się rzucanie kotwicy przy wewnętrznej ścianie kaldery, bo kamieniste dno schodzi stromo w dół, w czeluść, na 390 metrów! Przy żadnym molo nie można cumować, bo wszystkie są zarezerwowane dla promów i różnej maści statków wycieczkowych. Co więc robić? Płynąć na zewnętrzny brzeg, który praktycznie w ogóle nie jest osłonięty od fal? Wracaliśmy na północny koniec „rogala”. Słońce powoli schodziło z nieboskłonu i naprawdę mieliśmy nikłą nadzieję na jakąś wolną bojkę, które wcześniej widzieliśmy w północnym zakolu.

slonce

Słońce właśnie kończyło swoją wachtę, a końca naszej wachty nie widać…

Naprawdę jesteśmy szczęściarzami! Niedaleko tego jachtu z polską załogą kołysała się duża, czerwona boja, wolna, przynajmniej tego wieczoru. Było jeszcze kilka innych, które jednak były w jakiś tam sposób oznakowane, żeby przy nich nie cumować. Na przykład mały ponton pozostawiony przy boi był jasną sugestią, że większy brat wkrótce wróci. Ale na naszej nie było napisu „no mooring” ani pontonu, więc uznaliśmy ją za swoją na tę noc.

zachod

Balaou zapatrzony w zachodzące słońce

W ostatnim dosłownie kwadransie przed zachodem słońca udało nam się zakończyć manewry cumownicze. Planując jutrzejsze zwiedzanie z niepokojem śledziliśmy oświetlone łodzie zmierzające w naszą stronę, czy to aby nie właściciel naszej boi??? Na szczęście każda z nich ostatecznie lądowała przy innej bojce i wyglądało na to, że po prostu mieliśmy farta 🙂

noc

Spokojna noc… Czy to w ogóle możliwe we wnętrzu wulkanu???

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

3 komentarze



Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Login