Klejnocik na palcu serdecznym

Listopad 1st, 2013 | Posted by carinho in Jacht | Miejsca | Rejsy

01.11.2013r.                                                                                   37°15,50’N 021°40,20’E  

Klejnocik na palcu serdecznym

 

Dopiero w świetle dnia mogliśmy docenić urok tego miejsca. Methoni leży na półwyspie Messeńskim – serdecznym, kolejnym z „palców dłoni” Peloponezu, który właśnie opływamy. Znajduje się tu jedna z dwóch twierdzy zwanych oczyma Wenecji. Druga jest w Koroni, którą wkrótce również odwiedzimy.

6 kopia

Dla miejscowych twierdza stanowi zwykły element pejzażu

Forteca pochodzi z XIII wieku. Wzniesiono ją na cyplu otoczonym z trzech stron morzem, a od strony lądu fosą.

1

Mury zaczynają już „wtapiać się” w otaczającą je zieleń

Methoni przez 300 lat było ważną bazą Wenecjan, którzy nazywali ją Modon. Później przez 200 lat było w rękach tureckich, kiedy to dobudowano wieżę jeszcze bardziej wysuniętą w morze, połączoną z twierdzą tylko wąską groblą.

grobla

Czas jakby nawet nie tknął posępnej wieży tureckiej

Wewnątrz warowni znajdują się ruiny domów, katedry, tureckiej łaźni i podziemne korytarze. Najlepiej zachowane są jednak same mury obronne i wieże, które wciąż są restaurowane.

5

Poranny połów zakończony

Ten średniowieczny klimat miasteczka wydaje się nie wpływać na codzienne życie mieszkańców. Jest tu mała plaża, na którą z rzadka zaglądają turyści, niewielki pomost i kotwicowisko dla lokalnych kuterków i kilka ulic  małych domków wciśniętych w gąszcz zieleni i kwiatów.

4

Miasteczko emanuje spokojem

3

Przytulna, cicha plaża

Nie zostaliśmy tu długo, przed nami było jeszcze jedno historyczne miejsce do odwiedzenia – Zatoka i port Pylos, zwane również Navaroni. Choć wiatru dziś nie było i cały trip odbywał się na silniku, to w zatoce byliśmy jeszcze przed południem.

wjazd

Przed dziobem Balaou twierdza turecka Neo Kastro

Na wzgórzu, w wejściu do zatoki, przywitała nas twierdza wzniesiona w XVI wieku przez Turków, należąca do najlepiej zachowanych obiektów tego typu na Peloponezie.

Neo Kastro

Wspaniała średniowieczna budowla

W 425 p.n.e. flota ateńska pokonała w tej zatoce flotę Sparty. Wódz ateński Demostenes zajął wówczas miasto i port Pylos. A przed dwoma wiekami, również w tej zatoce, rozstrzygały się losy powstania, które dało Grekom wolność.

zatoka

Przepiękna zatoka była sceną dramatycznej bitwy morskiej

Od sześciu lat trwała wojna o niepodległość Grecji, znajdującej się pod panowaniem tureckim. Francja, Wielka Brytania i Rosja pod presją opinii publicznej jak i kierowane obawą o los własnych interesów handlowych, wystąpiły do sułtana o wykonanie Konwencji Londyńskiej 1827 nadającego Grecji autonomię, ale spotkało się to z odmową ze strony Wysokiej Porty. W tej sytuacji główne mocarstwa ówczesnej Europy: Wielka Brytania, Rosja i Francja, na mocy dyplomatycznych umów skierowały na wody greckie swoje eskadry. Zadaniem tych eskadr miało być niedopuszczenie posiłków tureckich do Grecji, lecz miały one nie brać udziału w konflikcie.
Eskadry te zostały połączone, a na czele tak powstałej floty stanął brytyjski wiceadmirał Edward Codrington. W dniu 20 października 1827r. flota ekspedycyjna, w składzie 10 okrętów liniowych oraz 9 fregat i sile ognia 1676 armat, weszła do zatoki Navarino (Pylos) na Peloponezie. Tu, pod osłoną nabrzeżnych baterii tureckich liczących 165 armat, stacjonowała flota turecko-egipska w składzie 3 okrętów liniowych, 23 fregat (siła ognia ok.2200 armat)i ok. 40 mniejszych jednostek, w tym 5-6 branderów. Brandery są to „łodzie podpalające”. Są wypełnione materiałami łatwopalnymi (np. drewno, smoła, żywica, oliwa itp.), którą po opuszczeniu przez załogę i podpaleniu puszczano z wiatrem lub prądem w stronę okrętów nieprzyjaciela, aby wzniecić na nich pożar. Brandery były szczególnie skuteczne w zwalczaniu zakotwiczonych zespołów okrętów.  Wiceadmirał Codrington blokując flotę turecko-egipską wykonywał zlecone mu zadanie: udzielić pomocy Grekom i nie wystąpić zbrojnie w tym konflikcie. Siły tureckie ustawione były w podkowę wzdłuż wschodniego i północnego wybrzeża zatoki. Okręty alianckie podpłynęły do liniowców tureckich i również stanęły na kotwicach w niewielkiej odległości.
W pewnej chwili Turcy obsadzili załogą manewrową brander stojący w pobliżu brytyjskiej fregaty. Dowódca okrętu angielskiego skierował w jego kierunku łódź z parlamentariuszami. Została ona ostrzelana przez załogę tureckiego brandera, padli pierwsi zabici. Następnie z okrętów tureckich padły dwa strzały armatnie, trafiając niegroźnie w dwa okręty angielskie. No i się zaczęło… W ciągu czterech popołudniowych godzin spalono i zatopiono 65 okrętów tureckich. Wraki leżą w gęstym mule na głebokości 40 metrów. Do dzisiaj nurkowie próbują wydobyć skarb w złocie znajdujący się podobno na tureckim okręcie flagowym.

port_Navarino

Port i miasto Pylos

Dzisiaj w miejscu kotwiczenia floty turecko-egipskiej jest marina i tylko klify ją otaczające pamiętają o burzliwej historii tego miejsca.

port_Pylos

Marina skrywa się pod wysokimi klifami.

Na przeciwległym brzegu zatoki, na jednym z klifów, wzniesiono pomnik ku czci rosyjskich marynarzy, którzy szczególnie odznaczyli się w tej bitwie morskiej.

pomnik

Przystań dla zwiedzających i ledwie widoczny z dołu pomnik na szczycie skały

Zatoka Pylos jest uznawana jako najbezpieczniejszy naturalny port na Morzu Jońskim. Jest otoczona wysokimi wzgórzami, rozmiarem przypomina raczej ogromne jezioro niż zatokę, można bezpiecznie kotwiczyć w każdym jej miejscu i nawet podczas gwałtownych wiatrów nie wdziera się tu rozkołys.

7

Widok na zatokę po zewnętrznej stronie

8a kopia

Wspaniałe formacje skalne

Teraz już mogliśmy płynąć wprost do naszej przystani na dzisiejszą noc, Kyparissia, 25 mil dalej na północny-zachód Peloponezu. Kilka mil przed nami ukazała się pokaźnych rozmiarów góra, a u jej podnóża miasteczko, do którego zmierzaliśmy.

Kyparissia (2)

Kyparissia pod pierzynką z chmurki

10

Listopad, a my w szortach i T-shirtach?

9

Coraz bliżej do portu…

DSC_6166

… i już w porcie 🙂

12

Złociste niebo nad Zatoką Kyparissi

Już dawno nie udało się nam dopłynąć do celu przed zmrokiem. A dzisiaj obejrzeliśmy zachód słońca ponad pirsem portu w Kyparissia, stojąc long side i mając caaałą długą keję dla siebie. A po tak intensywnym dniu pora na małe co nieco i lekturę, bo jutro przecież planujemy trip lądowy po opłyniętych „palcach” Peloponezu.

DSC_6170

Lokalne przysmaki do odpowiedniej lektury 🙂

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Login