Koniec lata na Tilos

Październik 8th, 2013 | Posted by carinho in Kulinaria | Miejsca | Rejsy

07.10.2013r.                                                                              36°32,49?N 026°20,65?E Tilos

Kilka dni temu w Simi rozpętała się najprawdziwsza burza. W chwili, gdy nasz kapitan właśnie zmierzał do promu na Kos, a później samolot do Polski, nastąpiło potężne oberwanie chmury. Granatowo-czarny cumulonimbus wyłonił się złowrogo zza wzgórza pchając przed sobą falę uderzeniową porywistego wiatru i , może minutę później, zalewając całe miasto wodospadem deszczu. Dla Simi był to długo wyczekiwany, drogocenny zastrzyk słodkiej wody, bo wyspa nie ma ani jednego źródła wody gruntowej – każdy litr tej życiodajnej cieczy pochodzi z deszczówki albo… tankowca z Rodos. Dla żeglarzy był to raczej stracony dzień, a nawet dwa, bo wiatr wiejący ok.35 węzłów unieruchomił większość jachtów i załóg w malutkim porciku.  Ale, niezależnie od punktu widzenia, dla wszystkich był to… początek jesieni…
W końcu chmury się wypadały, wiatr nie był już tak gwałtowny i wreszcie mogliśmy przedostać się na Rodos, by spotkać się z naszą nową załogą 🙂

fish eye

Szybki przelocik na Rodos

Zaokrętowanie jest zawsze przyjemne. Wszyscy są pełni entuzjazmu, i nasz team, i nasza załoga. Pstrykają spusty migawek, błyskają flesze i zęby w pełnym uśmiechu. Wspaniała atmosfera by zacząć nową przygodę.
Z Rodos wypłynęliśmy wcześnie, 8:10. By nie tylko psioczyć na marinę, że zostaliśmy zwyczajnie wyproszeni, bo na nasze miejsce już mieli następnego klienta, można powiedzieć, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Dzięki temu, że nas tak zmuszono do wcześniejszego niż zwykle opuszczenia mariny, mogliśmy wyznaczyć sobie ambitniejszy cel do osiągnięcia na raz, czyli Tilos oddalony o 45 mil.

balaou1

Balaou gnał szybciej niż chmury po niebie – często ponad 9 węzłów 🙂

Pogoda z prognozy, powiedzmy sobie, średnio się sprawdziła – zamiast 10 węzłów wiatr osiągał siłę blisko 20 węzłów. Morze po wielu dniach nękania szkwałami też dalekie było od stanu spokojnego, ale jeszcze bardziej dalekie od złamania ducha dzielnej załogi.

szkolenie

Do szkolenia w zakresie bezpieczeństwa podchodzimy poważnie niezależnie od pogody

Białe żagle Balaou majestatycznie wypełniały się wiatrem, fale muskając kadłub szemrały i pluskały, a my z przyjemnością poddawaliśmy się tej cudownej talasoterapii… przez jakieś 8 godzin 🙂 Aż w końcu z transu wyrwał nas kapitan komendą o przygotowaniu się do zrzucenia żagli, bo od wejścia do portu w Tilos dzieli nas ledwie mila. Cumowanie nie byyyło łatwe… Szkwalisty, boczny wiatr nie pozwalał spokojnie dojechać do kei, nie mówiąc już o przejęciu mooringu i dobiegnięciu z nim do dziobu. W takich sytuacjach posiadanie steru strumieniowego to prawdziwe zbawienie. Kilka minut po nas wchodzili do portu Niemcy, którzy gwałtownym uderzeniem bocznego wiatru zostali bezpardonowo zepchnięci na skały na skraju kei i cumujące tam małe łódeczki rybackie. W dodatku biedakom wkręciła się lina mooringowa w śrubę silnika i jacht zupełnie stracił manewrowość. Oj, to nie był miły widok… Jak dobrze po całym dniu fantastycznej żeglugi i bezszkodowym cumowaniu, oddać się kolejnym przyjemnościom, zamiast wyplątywać liny ze śruby…

herbatka

Pochłanianie aromatycznej herbatki w ciepłych promieniach zachodzącego słońca 🙂

A poranek, nasza ulubiona część dnia, rozświetlony słońcem i budzący delikatnym powiewem wiatru, znów obiecywał wiele. Do południa Tilos, a po południu rejs na kolejną wyspę Dodekanezu, Kos.

poranek

Nowy dzień, nowe wrażenia

Tilos jest zakątkiem dla ludzi lubiących prostotę, którzy chcą posmakować autentycznej Grecji wyspiarskiej, bez nachalnej komercji, ale i bez wielu udogodnień. Znaczne oddalenie od Rodos i Kos nie sprzyja wprawdzie rozwojowi turystyki na wielką skalę, natomiast sprzyja wyciszeniu i odstresowaniu.

port

Porcik w Livadii

W Livadii nie ma dużych hoteli, wykwintnych restauracji, ani bogatego życia nocnego. Jest za to piękna kamienista plaża, mały market przy procie, kilka wąskich uliczek i kafejek wzdłuż nadmorskiego deptaku. Zgiełk i nerwówkę wielkich miast można tu strzepnąć z ramion jak… łupież i wciągu kilku godzin odkryć na nowo, po co natura wyposażyła nas w te wszystkie zmysły 🙂

1

Ledwie kilka apartamentów na zboczu

2

Przedrostek „super” nie należy traktować dosłownie 😉

3

Drzwi, nawet w stanie rozpadu, muszą być świeżo odmalowane, dokładnie w odcieniu nieba w tle 🙂

4

Nerwówka? A co to takiego?

5

Połowa domów tutaj to tylko letnie rezydencje

6

Mimo jesieni kwiaty są jak wizytówka

7

Puste kafejki wskazują nie tylko na spokojny charakter wyspy, ale też na koniec lata…

8

Wąski, ale baaardzo długi chodniczek nad brzegiem morza

9

Mostek, nie tyle potrzebny, co uroczy 🙂

10

Tutaj łódeczka spędzi sezon jesienno-zimowy

11

Nie mogliśmy uwierzyć, że w Livadii jest tylko j-e-d-e-n kościół!

12

Prześliczny widok…

13

Kojący widok…

14

Wielkie Nieznane

A wśród mieszkańców miasteczka i nielicznych turystów nie sposób nie zauważyć licznej grupy stałych rezydentów, którzy jakby świadomi swojego niezwykłego uroku osobistego nie pozwalają przejść obok siebie obojętnie.

16

„Drzemka to podstawa zdrowego stylu życia… w każdym razie, mojego stylu życia”

17

„To nieprawda, że co rude to fałszywe!”

19

„No właśnie! A ja nie ma problemu z nadwagą – to futro mnie pogrubia…”

18

„Zamiast tak bezproduktywnie błyskać fleszem, dałabyś coś na ząb…”

Tilos to bardzo ciche, klimatyczne miejsce wśród innych dużych i zatłoczonych wysp, gdzie każdego dnia przybywają dziesiątki samolotów, cruiserów, promów… A tutaj, tego poranka, mogliśmy zobaczyć tylko takie maleństwo…

lodeczka

Niczym łupinka orzeszka…

… i Balaou 🙂

my

Tak czysta woda w porcie to rzadkość nawet w Grecji…

Tak dobiegło południe i czas na opuszczenie Livadii. Odpływaliśmy z Tilos z uczuciem niesamowitej błogości i w świetnym nastroju na myśl, że za kilka godzin zacznie się nasza przygoda z kolejną wyspą Dodekanezu, Kos 🙂

wyjazd

Do następnego razu! 🙂

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

5 komentarzy



Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Login