Kos – miasto rodzinne Hipokratesa

Październik 10th, 2013 | Posted by carinho in Kulinaria | Miejsca | Rejsy

9.10.2013r.                                                                                       36°56,84’N 026°59,69’E  

Stolicą wyspy Kos jest miasto… Kos. Ta prawidłowość w nazewnictwie jest niezwykle często spotykana na wyspach greckich. Wyspa Rodos – miasto Rodos, Wyspa Mykonos – miasto Mykonos, Wyspa Thira – miasto Thira, Wyspa Kalimnos – miasto Kalimnos… Wczorajsza wycieczka po wyspie Kos skończyła się tak późno, że stolicę Kos przełożyliśmy na śniadanie. Rano, ale bez przesady, udaliśmy się więc na mały spacerek po tym historycznym mieście.

1 kopia

Kos w świetle dnia

Miasto przycupnęło na północno-wschodnim końcu wyspy, wśród pięknych piaszczystych plaż, których ledwie skrawki wystają spod płócien leżaków i parasoli. Po sezonie liczba ludności spada do około 17 tysięcy, a wtedy robi się komfortowo luźno na ulicach i w kafejkach.

2 kopia (2)

Taki luz, że nie można się zdecydować

Kos nie jest może zbyt dużym miastem, ale od wieków bardzo ruchliwym centrum gospodarczym i kulturalnym na Morzu Egejskim. Zostało zbudowane w roku 366 p.n.e., potem – dzieląc losy okolicznych wysp – dostało się pod władanie Imperium Rzymskiego, a następnie Cesarstwa Bizantyjskiego. W roku 1302 miasto i całą wyspę zajęli Wenecjanie, którzy 12 lat później odsprzedali ją joannitom. Zakon ten, jak się nam wydaje, pozostawił najwięcej śladów swojej bytności na wszystkich wyspach greckich, jakie widzieliśmy. Ich masywne, warowne zamki przetrwały zarówno wszelkie najazdy, jak i częste trzęsienia ziemi.

4 kopia

Mury grube na kilka metrów przetrwają wiele…

Zamek Rycerski w Kos trzyma się całkiem nieźle od XIV wieku. Budowlom tego typu joannici poświęcali szczególnie dużo uwagi i wysiłku. Czasem, tak jak ten zamek, wznoszono kilka stuleci. Niechlubny jest tylko fakt, że za materiał budowlany posłużyły kamienie ze starożytnego Asklepiejonu.

5 kopia

Skutery pod zamkiem niczym konie 😉

Ponad dwieście lat później, w 1523r. wyspa przeszła w ręce Turcji, która rozgościła się tu na 4 wieki. Stąd na wyspie i w mieście Kos obecne są  meczety. Najbardziej znany jest VIII-wieczny meczet Gazi Hassan Pasza. Jako jeden z nielicznych zabytków przetrwał potężne trzęsienie ziemi w 1933r.

6 kopia

Nikt nie wie, jakim cudem minaret przetrwał kataklizm

Na szczególną uwagę w Kos zasługuje platan, zwany Drzewem Hipokratesa, pod którym według podań nauczał sam ojciec medycyny. Hipokrates posadził to drzewo, charakteryzujące się rozłożystą koroną, w celu uzyskania cienia nad jego salą wykładową na otwartym powietrzu.

6a

Korona platana zacienia dziś połowę placu przed meczetem

Pod ogromnym platanem Hipokrates prowadził wykłady z medycyny klasycznej, a podobno później w tym samym miejscu nauczał Paweł Apostoł. Drzewo jest naprawdę potężne i wiekowe, podparte konstrukcją, która trzyma je przy życiu. W rzeczywistości jednak  nie ma 2500 lat, choć z pewnością należy do najstarszych w Europie.

7 kopia

Platan rozpruty zębem czasu…

Miasto oczywiście jest niezmiernie dumne ze swojego wielkiego syna. Na jego cześć , każdego roku od lipca do sierpnia, trwa tutaj Festiwal Hipokratesa. Odbywają się wówczas koncerty, przedstawienia teatralne, pokazy tańca ludowego i wystawy sztuki. Większość z tych wydarzeń organizuje się w monumentalnych progach średniowiecznego zamku joannitów, czym jeszcze mocniej zyskują na atrakcyjności.

8 kopia

Kafejka pod drzewami laurowymi w pobliżu Drzewa Hipokratesa

Wyspa Kos należała do terytorium tureckiego aż do 1912r., kiedy to przeszła we władanie Włochów. Trzęsienie ziemi z 1933 r. wprawdzie zniszczyło miasto, ale dzięki niemu odsłonięte zostały starożytne zabytki, co skłoniło włoskich archeologów do rozpoczęcia prac wykopaliskowych. Dzisiaj sporą część centrum zajmuje park archeologiczny, w którego skład wchodzą m.in. pozostałości rzymskiej agory. Wśród dostojnych palm widać ruiny i pozostałości pewnie niegdyś wspaniałych budowli, samotne, smukłe kolumny.

9 kopia

Jak odległe wspomnienie…

W okolicy starego portu miejskiego rozsiadły się liczne tawerny, kawiarenki, restauracje i butiki, które zapewniają atmosferę rozrywki i dobrej zabawy. Bez problemu można tu wypożyczyć rower, skuter czy samochód albo wybrać się na rejs jednym ze statków wycieczkowych, które tworzą imponujących rozmiarów flotę.

15a

Rejsy po wyspach albo do Turcji w każdej chwili

14 kopia

Port miejski

13 kopia

Promenada nadmorska

12

Wokół Zamku Rycerskiego

11 kopia

Siedziba władz miejskich

16

Uliczka w pobliżu portu

17 kopia

Skwerek z kafejkami przy porcie

19 kopia

Na skraju portu miejskiego

18 kopia

Running On Waves przy zewnętrznym pirsie

Gdy tak maszerowaliśmy ulicami, którymi niegdyś spacerował Hipokrates, przemieszczali się posępni joannici i dumni Turcy, to jakby przez stopy przeniknął w nas duch miasta z tej odległej przeszłości. Świadomość tego w zupełności zrekompensowała fakt, że widoczne, namacalne ślady tej przeszłości zostały w ciągu wieków niemal unicestwione.

20 kopia

Było nam tu wygodnie 🙂

Opuszczaliśmy marinę Kos w samo południe udając się na Kalimnos, kolejną wyspę Dodekanezu, jeszcze bardziej na północ.

21 kopia

Dopiero z tej perspektywy widać rozmiar zamku

Żegluga na Kalimnos i do Kalimnos była prawdziwym relaksem. Przy niezbyt silnym wietrze 10-12 węzłów i braku fali Balaou płynął żwawo omijając malutkie wysepki Dodekanezu, których Grecy nie ujęli w nazwie archipelagu (zobacz poprzedni post :)) W ciągu 4 godzin byliśmy już na skraju Kalimnos. Wyspa od czasów włoskiego panowania kontynuuje tradycję malowania flagi narodowej na zboczach wzgórz, co wówczas było oczywiście wyrazem sprzeciwu wobec okupanta.

22 kopia

Grecy bez względu na upływ czasu są wierni swoim tradycjom

Dwie mile później przywitało nas miasteczko Kalimnos znane też pod nazwą Pothia. Na taki dokładnie widoczek liczyliśmy. Śliczne kolorowe domki, cichy porcik jachtowy i zagracony porcik rybacki. Kwintesencja Grecji wyspiarskiej 🙂

23 kopia

Kalimnos na Kalimnos 🙂

W porcie jachtowym nie było tłoku, a podchodzenie do kei pod wiatr było jak nagroda na koniec dnia. Żadnych bocznych podmuchów, problemów z utrzymaniem kursu itp. Bułka z masłem.

24 kopia

Życie miasteczka skupia się w porcie

Gdy my kończyliśmy cumowanie, a słońce powoli zmierzało już na spoczynek za wysokie wzgórze nad zatoką, miejscowi rybacy dopiero wypływali w morze. Ludzie ci są naprawdę twardzi i nieugięci w swojej pracy. Bez względu na pogodę, dzień tygodnia, senność, wypływają i rozwijają sieci, by dopiero nad ranem wrócić do domu.

25

Zgrany zespół 🙂

Za nami wspaniały dzień, a w Zatoce Kalimnos właśnie nadeszła noc z całą swoją magią gwiazd i świateł nabrzeża odbijających się w wodzie jak w lustrze.

26

Kalimnos w kreacji wieczorowej

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

2 komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Login