Kos – wyspa fantastów i wizjonerów

Październik 9th, 2013 | Posted by carinho in Kulinaria | Miejsca | Rejsy

08.10.2013r.                                                                                     36°53,88’N 027°17,34’E

Marina w Kos odbiega od przeciętnej krajowej. Nie rzuca się tu kotwicy, ale cumuje na mooringu, dostęp do prądu i wody znajduje się w odległości w granicy 2, a nie 50 metrów od jachtu, a na terenie mariny są eleganckie prysznice, dobrze zaopatrzone sklepy i przyjemne kafejki. A w dodatku po sezonie, gdy większość jachtów jest tu pozostawiona na zimowanie, nikt i nic nie zakłóca ani nocnej ciszy, ani porannego spokoju.

marina

Poranek w marinie

Kos jest trzecią pod względem wielkości wyspą archipelagu Dodekanezu, po Rodos i Karpathos. Dodekanisos znaczy dosłownie 12 wysp, ale w rzeczywistości archipelag składa się z 14 dużych wysp , 3 mniejszych i tuzina niezamieszkanych. Lecz nieścisłość tę można zaliczyć na poczet greckiej fantazji. A na Kos jest miejsce, które naprawdę wymagało bujnej fantazji i prawdziwie wizjonerskiej koncepcji, nie tylko jak na czasy antyczne. Na szczycie wzgórza, 4 km od miasta Kos, znajduje się Asklepiejon wzniesiony w VI w.p.n.e. – taki odpowiednik dzisiejszego sanatorium i spa jednocześnie, zajmującego się kompleksową odnową biologiczną. Ośrodek ten powstał jako wyraz i obiekt kultu Asklepiosa, boga zdrowia.

szpital_asklepjon

Asklepiejon

Uczniowie Hipokratesa – ojca medycyny, który urodził się i zmarł na Kos, wybudowali tutaj szpital, przez wielu naukowców uznawany za pierwszy na świecie. Tutaj również próbowano znaleźć lekarstwa na różne dolegliwości. Uważano, że samo leczenie ciała jest niewystarczające i terapia powinna jednocześnie obejmować leczenie duszy. Dlatego szukano sposobu na wyleczenie m.in. depresji. Opracowana metoda była dosyć drastyczna. Nieszczęśnika podobno zamykano w specjalnie przygotowanym ciemnym pomieszczeniu bez okien, pełnym grzechotników pozbawionych zębów jadowych. Być może sposób był skuteczny i, o ile nieszczęśnik nie skonał na zawał serca, to czuł się wyleczony.

swiatynie

Pozostałości świątyni w Asklepiejonie

Cały obiekt zajmował przynajmniej trzy poziomy, na których mieściły się świątynie, tarasy spacerowe, łaźnie, źródła. Niesamowite wrażenie robi źródełko bijące tu niezmiennie od kilku tysięcy lat…

zrodelko

Źródełko wciąż sączy wodę, choć po Asklepiejonie został ledwie kamień na kamieniu…

Z najwyższego poziomu ówcześni pacjenci mogli podziwiać wspaniałą panoramę morza i wybrzeża tureckiego, a my, stojąc dzisiaj w tym samym miejscu, mogliśmy zobaczyć to samo.

panorama1

Tylko widok ten sam co przed wiekami…

A przed wejściem na teren starożytnego sanatorium natknęliśmy się na jednego strażnika, którego nie interesowały nasze bilety.

kotek

„Nie możecie sobie tak po prostu iść…”

Wbijał w nas wzrok i wyraźnie nie podobało mu się ignorowanie jego obecności.

kotek1

„A pogłaskać to niełaska???”

Maluch złamał nawet serce kapitana, który chcąc nie chcąc też pogłaskał ten jego śliczny, pręgowany brzuszek.

kotek3

„Ugryzę cię lekko, bo nie zwlekałeś dłużej niż minutę z tym głaskaniem”

Od końca epoki brązu aż po epokę klasyczną Kos zamieszkiwali Minojczycy, a ich głównym miastem-państwem była Astipalaja na południowo-zachodnim przylądku Kefalos. Jednak liczne najazdy i trzęsienia ziemi zmusiły ich do przeniesienia się na północ. Stojąc na wzgórzu z widokiem na rozległą zatokę nie dziwi wybór tego miejsca na stolicę.

kefalos

W okolicy Kefalos

Po przeciwnej stronie cypla znajduje się nieznana przewodnikom osada rybacka Limionas. Odwiedzenie tego miejsca polecił nam szef rent-a-car, ponieważ on sam również jeździ tam, gdy chce zjeść naprawdę świeżą, pyszną rybę.

1

Maleńki i baaardzo płytki porcik Limionas…

Kilka kuterków

…a w nim kilka kuterków…

... i cudowna plaża na skraju portu

… i cudowna plaża na skraju

3

Tawerna, w której ryby są podobno ultra – świeże, prosto z sieci…

4

… ale my wstąpiliśmy tu tylko na kawkę 🙂

5

A rybacy uwijają się przy sieciach, bo zbliża się pora wieczornego połowu.

7

„Chłopaki… nie macie tam dla mnie jakiejś małej rybki z porannego połowu???”

A po drugiej stronie porciku, morze wcięło się głęboko w piaskowce tworząc przeuroczą zatoczkę w kształcie serca 🙂

serce

Polecamy… z całego serca 😉

Ze skał ponad zatoczką raz po raz dochodziło do uszu dzwonienie, ale jakoś nie można było ustalić źródła. Z pomocą przyszedł nam teleobiektyw i wkrótce obiekt generujący te dźwięki został zidentyfikowany. A także przyczyna jego nerwowego zachowania 😉

koza

„Hej, szefie, gdzie jesteś???”

koziol

„Tutaj jestem. Co za baran z tej kozy…”

Kos jako wyspa jest jedną z najżyźniejszych w Dodekanezie. Podróżując po wyspie można jeszcze zobaczyć gaje oliwne, sady i winnice, ale w ostatnich latach rolnictwo ustąpiło miejsca przemysłowi turystycznemu. Widać to szczególnie w pasie nadmorskim, gdzie dawne wioski rybackie zmieniły się nie do poznania stając miejscami spotkań i zabawy młodych ludzi. W drodze powrotnej nie mogliśmy więc nie zajrzeć do najsławniejszego z takich miejsc, modnej plaży Paradise.

Paradise

Paradise to urlopowy paradise

Jest to rzeczywiście skrajnie odmienne miejsce od tego, w którym byliśmy pół godziny temu. Gęsto poustawiane leżaki i parasolki, głośna muzyka dobiegająca z barów oddalonych od siebie zaledwie kilkadziesiąt metrów, rozgrzany piasek pod stopami i przyjemnie schładzające morze w zasięgu kilku kroków, często są uznawane za synonim relaksu i udanego urlopu na Kos.

bar

Bary rodem z tropików

Wyspa Kos jak wiele innych wysp Dodekanezu przechodziła w swojej historii z rąk do rąk różnych najeźdźców albo też była zwyczajnie sprzedawana. A że każdy nowy władca zwykle ścierał z powierzchni globu ślady bytności poprzedniego władcy, to nie uchowało się zbyt wiele zabytków. Na przykład kamienie z Asklepiejonu zostały wywiezione i wykorzystane do budowy zamku joannitów w mieście Kos. Reszty dzieła zniszczenia dokonywały częste trzęsienia ziemi i tak oto na wyspie pozostał jedynie duch antycznych czasów niemalże bez namacalnych dowodów. Rozmyślając o tym, że nawet najwspanialsze dzieła człowieka nie mogą oprzeć się upływowi czasu, dotarliśmy na Balaou. A marina, tak jak ją opuszczaliśmy dziś rano, nadal emanowała ciszą i spokojem. Jachty stały sobie jeden przy drugim kołysząc się leniwie i przeglądając w ciemnym lustrze wody. Piękny, październikowy wieczór…

DSC_4920

Wieczór w marinie Kos

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

3 komentarze



Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Login