Poniedziałek w Rodos

Październik 1st, 2013 | Posted by carinho in Kulinaria | Miejsca

30.09.2013r.                                                                            36°24,86’N 027°23,24’E

W marinie Mandraki Rodos od samego rana trwa plebiscyt niebieskości. Niebo i morze zlałyby się na horyzoncie przechodząc od chabru do turkusu, gdyby nie pas kamiennych budowli pomiędzy nimi. Wychodząc o 8ej rano spod pokładu trzeba mieć już okulary przeciwsłoneczne na nosie, bo słońce ma tutaj niesamowitą siłę rażenia. Nic dziwnego, w końcu Rodos to siedziba boga słońca – Heliosa.

mandraki

Królestwo słońca

Kolejna wizyta w tej marinie, to kolejna okazja do zrobienia fotki romantycznym wiatrakom 🙂

wiatrak

Może kiedyś rozwiną swoje białe żagle nawinięte na ramiona…

A w pobliżu wiatraków, na nabrzeżu wśród kamieni, ludzie o miękkim sercu założyli przytułek dla bezdomnych kotków. Maja tam kilka kocyków, kilka miseczek, do których przechodnie wlewają wodę albo wsypują karmę. Na stoliku stoi również puszka na pieniężne datki dla tych przesłodkich mieszkańców mariny 🙂

DSC_4486

Miau…

Właściwie to mieliśmy zrobić tylko zakupy na kolejny rejs, i zrobiliśmy, ale zostawiwszy torby u zaprzyjaźnionego już sklepikarza nie mogliśmy sobie odmówić porannego spaceru po okolicy.

sklepikarze

W marinie jak w rodzinie 🙂

Rodos jest najważniejszym miastem wyspy i całego archipelagu Dodekanezu. Liczy około 55 tys. mieszkańców, ale rzecz jasna w sezonie jest tu wielokrotnie więcej turystów niż miejscowych. Po wakacjach właściwie nadal przybijają tutaj ogromne cruisery zapełniając cały basen portu handlowego w pobliżu naszej mariny.

cruiser

Ruby Princess ma 289m długości, 36 m szerokości i 4280 osób na 19 pokładach

Miasto tętni życiem od rana do wieczora. Stragany z pachnącymi ziołami i przyprawami chyba nigdy nie są zwijane, a lody sprzedaje się już na śniadanie.

stragan

Aż kręci w nosie od aromatu ziół…

lodziarz

Homemade ice cream, mniam…

Przeszliśmy ulubioną drogą wzdłuż brzegu mijając porcik rybacki. Nocny połów już dawno się zakończył. Łódeczki kołysały się gęsto pocumowane do drewnianej kei.

porcik rybacki

Małe, ale bardzo pracowite, jak mróweczki.

Było jeszcze dość wcześnie, żeby zobaczyć efekty dzisiejszego połowu. A niektórzy mieli się czym pochwalić.

rybak

Taaak… mam jedno sekretne łowisko…

Wśród malutkich kuterków stał, niczym starszy brat, wielki kuter, który przebranżowił się z rybołówstwa na … handel. Teraz był pokaźnym i wypchanym po brzegi, a nawet po keję, kramem z pamiątkami pochodzenia morskiego. Zatrzymaliśmy się przed nim, żeby zapytać, po co moczy te gąbki w wodzie? Okazało się, że taki zabieg sprawia, że gąbki są bardzo delikatne i milutkie w dotyku, co przekłada się bezpośrednio na skłonność do zakupu.

gąbki

„No i jak? Czujesz tę różnicę???”

Gąbki naturalne to żywe organizmy  z dna  tropikalnych mórz. Ich ryzykowny połów z dużych głębokości od tysięcy lat był wyzwaniem dla poławiaczy. Niektóre gatunki gąbek przyrastają  zaledwie 1-2 cm w ciągu roku, co sprawia ,że większe egzemplarze traktuje się jak skarb. W starożytności, jako luksusowy towar zwany „Złotem Morza”, były nieodłącznym elementem higieny w królewskich łaźniach. Gąbki naturalne posiadają  mikroskopijne kanaliki, dzięki którym woda wypłukuje bakterie, co z kolei pozwala na ich wieloletni okres użytkowania!
Bogatsi w tę wiedzę o gąbkach i rozbawieni niezwykłym zaangażowaniem sprzedawcy, udaliśmy się dalej brzegiem podziwiając panoramę portu.

port1

Mury starego miasta niemal stykają się z morzem

Stare Miasto otoczone jest ogromnymi, grubymi murami o długości około 4 km, wysokości ok. 21 m i grubości ok. 13 m. Do Starego Miasta można wejść przez 10 bram, ale główną i najsłynniejszą jest brama morska wzniesiona w 1478 r.

brama _morska

Piękny fragment murów obronnych

Ostatnio zaliczyliśmy główne i obowiązkowe do zobaczenia trakty wewnątrz murów starego miasta, a przez to i bardziej zatłoczone. Dzisiaj mieliśmy ochotę na bardziej ustronne miejsca, ale chyba na to samo miało ochotę wielu innych turystów 😉

bazarek

Stragany z pamiątkami są w każdym zakątku starówki

uliczka2

Czasem nie ma tłoku

uliczka1

Żadnego zgiełku, tylko z okien dochodzi grecka muzyka…

kapliczka

W małej kapliczce na uboczu

brama_morska

Prawdziwe okno na świat

Nie tylko zabytki i wąskie kamienne uliczki, ale również możliwość pozostawania w nieustannym kontakcie z morzem, stwarzają niepowtarzalny, idealny klimat do romantycznych spacerów. Nawet biały olbrzym z pewnej perspektywy wyglądał bardziej przyjaźnie.

olbrzym

Ruby Princess en face

A wróciwszy z porannych zakupów, lekko przedłużonych o spacer, zaintrygował nas pewien mały żółty krążownik ze szklanym dnem, którego już wielokrotnie przyłapaliśmy, jak zatrzymywał się przy naszym nabrzeżu.

nemo

Kapitan Nemo w akcji

Jak nic, coś tam jest pod wodą. Bo po co zatrzymywałby się tam? Nie mogliśmy sobie tego odpuścić, więc został oddelegowany jeden członek załogi do spenetrowania dna celem zidentyfikowania tej atrakcji podwodnej.

nurek

Misja podwodna

No i po kilkunastu minutach sprawa była jasna. Atrakcja, która przyciągała tutaj yellow submarine to… wielka muszla! Leżała tam tylko ona, jedna jedyna na kamieniu, jakby wyeksponowana dla oczu klientów Kapitana Nemo 🙂

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Obiekt pożądania nurków

I tak oto minął poniedziałek w Rodos. Ledwie poszliśmy na zakupy, no dobrze – doszedł mały spacerek, potem jakieś malutkie nurkowanie, a już zrobił się wieczór. Czy w poniedziałek wszędzie czas tak szybko leci, czy tylko na Rodos?

zachód

A Balaou, mimo poniedziałku, miał dziś dzień wolny od pracy 🙂

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

One Response

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Login