Trizonia

lipiec 30th, 2013 | Posted by Domyślny dla witryny in Miejsca | Rejsy

30.07.2013 Trizonia

Kala – powiedziała smagła recepcjonistka – „A teraz musi Pan zrobić check in w biurze policji portowej”. Wskazała mi jak, tam dotrzeć. W szarym budynku dowiedziałem się, że nie wszystkie formalności związane z żeglugą po wodach greckich zostały przez nas dopełnione. Trzeba jeszcze uiścić DEKPA, cokolwiek to jest. Tu się zaczęło. Najpierw dostałem druk, na którym policjant coś nagryzmolił odręcznie i? odesłał do urzędu miasta. Tam odbijałem się od różnych okienek, jak kula bilardowa? Rejestracja samochodu? Nie. Zmiana adresu zamieszkania? Nie. Dopiero w kasie powiedziano mi, w którym okienku załatwię sprawę. Wracam na pole startowe, czyli do biura policji portowej. Kostas odebrał ode mnie dowód zapłaty i zaczął wypełniać jakieś papiery spisując różne dane z dokumentów jachtu, po czym powiedział, że mam iść z nim. Przedzieraliśmy się przez różne pokoje i biurka, przy których siedzieli inni zajęci policjanci. Kostas brał różne pieczątki i przybijał sobie na dokumentach podpisując co chwila, aż w pewnym momencie zapytał policjantkę, czy Polska jest w Schengen. Po tej scenie wróciliśmy do jego biurka. Teraz ja gram. Dostaję kilka dokumentów do wypełnienia, a Kostas od czasu do czasu zadaje mi pytania, ile osób w załodze, skąd i dokąd płynę? Uff, zrobione. Jeszcze bum-bum, dwie pieczątki i dostaję spory dokument poświadczający, że DEKPA uiszczono. Nie wiem, ile to wszystko zajęło czasu? Dość, że w drzwiach spotkałem załoganta, który przyszedł zgłosić na policję moje zaginięcie. Naprawdę przyszedł. W tym czasie załoga nie próżnowała i zwiedziła miasto Mesolongion…

Uliczka Mesolongion

Uliczka Mesolongion

oraz złożyła uszanowanie słynnemu poecie brytyjskiemu, któremu zmarło się w Mesolongi?

Lord Byron

Lord Byron we własnej osobie

Solidnie opóźnieni i nie do końca pewni, czy dopłyniemy do celu jeszcze za dnia, wypływamy z mariny Mesolongi. Domy nad kanałem przywołują wyobrażenie Luizjany?

Wyobrażenie Luizjany...

Wyobrażenie Luizjany…

Za kanałem Balaou chwyta wiatr w żagle i kieruje się na SE. Dzień jest mimo to upalny, może dlatego, że rozgrzany kontynent jest tak blisko. Zmierzamy w stronę mostu, mijając po drodze miasto Patras. Rion Traffic Control, Rion Traffic Control, this is sailing vessel Balaou, over. Kontroler ruchu pod mostem odzywa się momentalnie pytając o długość całkowitą jachtu oraz wysokość masztu. Balaou, z uwagi na wysoki maszt, otrzymuje zezwolenie na przepłynięcie głównym szlakiem. Most rośnie w oczach, a wiatr wyraźnie tężeje.

Most między Peloponezem a kontynentem

Przed nami most między Peloponezem a kontynentem

Wydaje się, że pomiędzy topem masztu a mostem było niewiele miejsca…

Pod mostem

Uff, przeszliśmy…

Snute na początku plany kiteowe stają się przedmiotem dyskusji? ostatecznie wiatr dochodzący już w szkwałach do 28 węzłów oraz zbliżający się już zachód słońca powodują, że kite pozostaje zwinięty w kabinie dziobowej. Tymczasem zbliżamy się już do Trizonii. Szkwały w głównej zatoce nie zachęcają do kotwiczenia, a w porcie wszystkie miejsca są zajęte? Wszystkie? Para Francuzów zachęca nas do zacumowania long side przy starym jachcie motorowym. Lepsze to, niż bujanie się na napiętym łańcuchu kotwicznym. Z sympatyczną pomocą francuskich znawców Grecji („Wie pan, my od 15 lat tu pływamy”), Balaou zgrabnie cumuje wzdłuż burty jachtu. Tak stoimy.

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Login