W drodze na Nisiros

październik 13th, 2013 | Posted by carinho in Kulinaria | Miejsca | Rejsy

12.09.2013r.     Nisiros                                                                36°37,24’N 027°10,42’E

Weekend w Kos nigdy nie jest spokojny, nawet po sezonie, w połowie października. Port pękał w szwach od jachtów, a portowe bary i dyskoteki od ludzi spragnionych rozrywki. Zabawa trwała do 4tej rano, a echo niosło się po wodzie chyba aż do Bodrum na tureckim wybrzeżu. Gdy oni zmęczeni kładli się spać, my równie zmęczeni musieliśmy wstać… Ale pierwsza kawa na decku pomogła jakoś otrząsnąć się z tego półsnu. Och, jak niewinnie i zacisznie wygląda ten port nad ranem 😉

port1

Niewiniątko o poranku

Cudowne są początki dnia, gdy wszystko wokół budzi się do życia, kolory nasycają się w promieniach słońca, a zapach kawy z pobliskich kafejek, unoszony w rozgrzanym powietrzu, jest wprost zniewalający.

port2

Za godzinę te drewniane gulety będą już w drodze do Turcji

Dzień zaczęliśmy od umycia Balaou z soli morskiej. Osadzająca się na pokładzie sól zatrzymuje wodę z powietrza, przez co rano cały pokład jest mokry.

mycie

Prosty zabieg, a tyle korzyści

Nasz sąsiad pod turecką banderą nie przejmuje się takimi szczegółami. W końcu jak się żyje na morzu, to mokrość jest rzeczą oczywistą i naturalną. A poza tym jego załoga jeszcze słodko odsypiała wczorajszy zakrapiany wieczór.

guleta

Środek nocy na sąsiadującej gulecie

Ten pomysł z fosą oddzielającą mury zamku od portu jest naprawdę rewelacyjny. Nie chodzi tylko o względy praktyczne, bo jest rozdzielony ruch pieszy od samochodowego i rowerowego, ale i estetyczne. Za każdym razem zadziwia krystalicznie czysta woda w fosie i mnóstwo ryb, na które regularnie zasadzają się wędkarze.

fosa

Przyzamkowa albo też przyportowa fosa

Z braku czasu przed wypłynięciem nie oddalaliśmy się już na dłuższe wycieczki, ale tuż przy porcie rośnie rozłożysty wawrzyn, pod którym znajduje się „paśnik” dla bezdomnych kotków. Lubimy zaglądać w takie miejsca, żeby po pierwsze dołożyć karmy do miseczek, a po drugie poobserwować życie kociego rodu. Pod drzewem stoi fragment antycznej kolumny, która została znakomicie dopełniona futrzastym posągiem.

kot1

Jak oryginalna całość

Kolorystycznie idealnie zgrany z marmurem w kolumnie, wyglądał bardzo dostojnie – taki wyprężony, patrzący w stronę słońca – póki nie podeszliśmy bliżej i nie zobaczyliśmy całej sceny 😉

kot2

He, he, he! Byłem tu pierwszy, fajtłapy!

kot3

Do mnie mówisz?

Człowiek udomowił kota około 6000 lat temu. Od tego czasu aż po dzień dzisiejszy kot jest najskuteczniejszym eksterminatorem myszy i szczurów. W starożytnym Egipcie był zwierzęciem czczonym jako święte zwierzę bogini miłości i płodności – Bastet. W Grecji koty nie są wprawdzie święte, ale są bardzo szanowane, kochane i powszechnie dokarmiane przez mieszkańców tego kraju, co mimochodem udziela się przybyszom. Koty, które spotykamy w Grecji na ulicach, w parkach, przy stolikach restauracyjnych, to jedyna naturalnie występująca grecka rasa pochodząca z archipelagu Cykladów. Kot grecki, zwany też egejskim, został udomowionych wiele wieków temu, dlatego znakomicie się dostosował do życia wśród ludzi. Jest inteligentnym, aktywnym, żywotnym i komunikatywnym zwierzakiem. Jego sierść może być tricolorowa albo bicolorowa. Zawsze minimum 1\3 powierzchni ciała zajmuje kolor biały, a pozostałe kolory to czarny, rudy, srebrno-szary, beżowy, z lub bez prążków. Uszy wewnątrz są osłonięte długimi włoskami, a oczy mogą przybierać różne odcienie zielonego. W tej swojej różnorodności są fascynujące i trudno się nimi nie zachwycić.
Choć dzisiejszy trip do przepłynięcia nie był długi – około 23 mile na południowy zachód – na wyspę Nisiros, to nie mogliśmy czekać na rozwój sytuacji, czy jakiś konkurent zrzuci łaciatego mądralę z piedestału. Czas oddać cumy 🙂

mapa

Wczoraj z Kalymnos wróciliśmy na Kos, a dziś wyruszyliśmy na Nisiros

Wypłynęliśmy więc z Kos przed 10tą, żeby dotrzeć do Nisiros przed wieczorem. A wieczory w październiku szybko nadchodzą…

kos

Opuszczamy port w Kos

kos1

Na miejsce w porcie zawsze jest ktoś chętny

kos2

Tych murów już nie zobaczymy w tym roku

plywanie

Dziś żegluga raczej nie była wyczerpująca 🙂

balaou

Szczęśliwe osiągnięcie celu daje dużo satysfakcji

W bardzo sympatycznym i przytulnym porciku Palon na Nisiros zameldowaliśmy się o 15tej. Takie miejsca ciągną nas, jak wilków do lasu. Jest w nas jakiś pierwotny instynkt, który sprawia, że właśnie w takim otoczeniu czujemy się swobodnie, odprężeni, zrelaksowani i w końcu słyszymy własne myśli 😉

2

Maleńka plaża na skraju portu

4

Kutry niczym pomniki na promenadzie

5

Swojskie klimaty

7

Tu nie ma mowy o pośpiechu

3

Malownicze kompozycje

6

Balaou też ma spokój i luzik

1

Całe Palon mieści się w jednym kadrze

Klimatyczne i urokliwe Palon traktujemy jak zapowiedź wspaniałej wyprawy po Nisiros. Ale to jutro. Więc do jutra! 🙂

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

2 komentarze

  • Rajek says:

    „Ten pomysł z fosą oddzielającą mury zamku od portu jest naprawdę rewelacyjny.”
    Załatwia też sprawę zbyt płytkiej wody. Do pomostu głębokość jest wystarczająca, nawet dla BALAOU. Do nabrzeża bezpośrednio nie dałoby się cumować jednostek o zanurzeniu większym. Prawdopodobnie dno było skaliste i niemożliwe do pogłębienia. Łatwiej było wybudować pomosty w odpowiedniej odległości od nabrzeża.



Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Login