O wąwozie, jedności Krety z Grecją oraz o figach.

sierpień 18th, 2013 | Posted by Domyślny dla witryny in Miejsca | Rejsy

18.08.2013 O wąwozie.

„Samaria to najdłuższy wąwóz w Europie” – nęcił nas wczoraj poznany w kafejce Grek – „musicie to zobaczyć”. Sączyliśmy kawę, a potrzeba zobaczenia tego miejsca oraz kofeina coraz bardziej drażniły ośrodek nerwowy. Wytrzymaliśmy aż do dzisiaj, basta! Wąwóz leży kilkadziesiąt kilometrów na S od byłej stolicy Krety, Chanii. Do miasta dojechaliśmy sprawnie, ale za jego opłotkami było już cokolwiek trudniej. Szczęśliwie, na kolejnym rozdrożu natknęliśmy się na pomocną mapę.

Do wąwozu droga kręta

Do wąwozu droga kręta

Krajobraz podnosi się stopniowo, mijane wioski otoczone gajami oliwnymi i plantacjami cytrusów nabierają autentyzmu. Niektóre domy, choć niedokończone, zachwycają malowniczym usytuowaniem na stoku. Najbardziej zadbanymi budowlami w Grecji są jednak kościoły.

 kosciół

kościół

Ciekawi słynnego wąwozu staraliśmy się nie zatrzymywać po drodze. Ochota na świeżą figę z rosnącego na dziko przy drodze figowca? Nie, trzeba jechać dalej. Chęć na kawę w przytulnej, wioskowej kafejce, której właściciel macha już zapraszająco? Nie, nie. W taki sposób dotarliśmy szybko do Omalos, gdzie zatrzymał nas tłum. Nie da się stąd szybko wydostać, więc parkujemy jak wszyscy – na dziko. W centrum wioski widać sporą scenę. Co się tutaj dzieje?

Taniec w Omalos

Taniec w Omalos w wykonaniu zespołu z wyspy Simi

„Dzisiaj jest wielkie święto” – wyjaśnia nam stojąca obok Greczynka – „Dokładnie sto lat temu, Kreta oficjalnie przyłączyła się do Grecji.  Zespoły muzyczne z innych wysp przyjechały do nas, aby wspólnie z nami świętować tę rocznicę”. Celebrowanie wydarzenia, które potwierdziło jedność Kreteńczyków z Grekami, to doskonała okazja do zabawy.

Inne zespoły czekają

Inne zespoły wystąpią za chwilę

Nie można oderwać wzroku i słuchu. Bariera językowa staje się sprawą nieistotną, kiedy podziwiamy ekspresję każdego zespołu, barwne stroje i niepowtarzalne rytmy i melodie. Czas płynie szybko. W końcu wyjeżdżamy z Omalos, skąd dzieli nas już tylko kilka kilometrów od wejścia do wąwozu. Na miejscu, świadomi, że całego 17-kilometrowego szlaku dzisiaj już nie pokonamy, niezwłocznie rozpoczynamy wędrówkę.

Wąwóz Samaria

Wąwóz Samaria

Przed nami rozciąga się niesamowity widok. Masywne pasmo górskie schodzi żlebami w dół, powietrze jest przesycone ciszą oraz zapachem sosen kalabryjskich. Po skocznych tonach muzyki greckiej, ta cisza brzmi metafizycznie. Nikt już nie wchodzi na szlak, jesteśmy sami. Naprawdę? Dwa kilometry dalej i 200 metrów niżej, spotykamy  mieszkańców wąwozu.

Kozica z Samarii

Kozice z Samarii

Zeszliśmy jeszcze niżej, ale coraz bardziej do nas docierało, że ta wyprawa jest do powtórzenia. Niżej w wąwozie jest jeszcze podobno wiele atrakcji nie do przegapienia, a my dotarliśmy… too late. Wracamy. W drodze powrotnej, zatrzymujemy się i opychamy łapczywie figami. Na pocieszenie.

Figi, figi, świeże figi!

Figi, figi, świeże figi!

 

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

4 komentarze



Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Login