Wenecko – tureckie motywy

październik 29th, 2013 | Posted by carinho in Jacht | Miejsca | Rejsy

29.10.2013r.                                                                                  35°22,’14N 024°28,88’E

Jest koniec października, a na Krecie wciąż letnie klimaty. Bezwietrzny, słoneczny dzień, temperatura 26 stopni. Dochodziła 12:00, gdy odbiliśmy od kei, a Heraklion nadal drzemał i mimo poniedziałku nie było widać tej zwykłej, codziennej krzątaniny mieszkańców. Przywykliśmy już do tego miasta i w nieco nostalgicznym nastroju zmierzaliśmy do główek portu.

Rocca_del_Mare

Wenecka twierdza Rocca del Mare

Bezwietrzna pogoda jest zapowiedziana na kilka dni. Dzisiaj niestety sprawdziła w 100%. Przez 33 mile MarYan warczał i pchał Balaou do Rethymnonu. Późno wypłynęliśmy, więc cel został osiągnięty dopiero po zachodzie słońca.

zachod

Zmierzch w Rethymnonie

Przyszło nam do głowy, żeby zajrzeć do najstarszej części miasta i tam zacumować. Głębokości nawet były wystarczające dla Balaou, ale porcik był tak miniaturowy, że ledwie udało się zawrócić nie zmiatając przy okazji pływających blisko kei bojek.

latarnia

Klaustrofobicznie mały porcik z wenecką latarnią na wejściu

Na upartego można by tam stanąć na noc, ale jak się okazało, że nie ma przyłączy do prądu, to bez żalu udaliśmy się do nowej mariny kilkaset metrów dalej.

marina

A w tle znowu szczyt Psiloritis…

Zanim zacumowaliśmy, podłączyliśmy się do prądu, zapadł już zmrok, a Rethymnon przywdział wieczorową szatę. Z mariny mieliśmy cudowny widok na starówkę. Granatowe niebo nad głową przechodziło w czerwienie nad pasmem górskim za miastem, a na bulwarze rozświetliły się kafejki wabiąc tym ciepłym światłem gości jak ćmy.

Rethymnon

Starówka tętni życiem wieczorem

Rethymno

A ponad starówką i portem majestatyczna twierdza Fortezza

Wczorajszy bezwietrzny dzień, a potem noc i dzisiejszy poranek, wygładziły wodę w porcie jak lustro, w którym z upodobaniem przeglądały się jachty i latarnia, i cała nadmorska promenada.

1

2

3

4

5

6

7

Zwiedzanie miasta zaczęło się dziś na tyle wcześnie, że rybacy nie zdążyli jeszcze wyprzedać nocnego połowu. Na stołach królowały dorady, ale całe mnóstwo nie zostało przez nas zidentyfikowane 😉

9

8

Serce starówki Rethymnonu bije nad XVI-wiecznym portem weneckim. Gdy tam doszliśmy, pastelowe fasady domów wygrzewały się już w pierwszych promieniach słońca.

10

11

12

Wąskie uliczki, pełne sklepików i restauracyjek ożywają dopiero wieczorem, ale już teraz kelnerzy i sklepikarze uwijają się chcąc jak najlepiej zaprezentować swój przybytek. W okolicach Rethymnonu uprawia się co prawda oliwki i warzywa, ale ponad połowa ludności tutaj żyje z turystyki.

rak

Grecki rak musi w jednych szczypcach dzierżyć szklaneczkę ouzo, a w drugich komboloje

Jeszcze w XIV wieku Rethymnon był małą osadą rybacką, a na początku XVI wieku liczył już 7000 mieszkańców. Rządziła nim grecka i wenecka arystokracja, a mieszczaństwo, bogacące się na gwałtownie rozwijającym się handlu, zyskało tu mocną pozycję szybciej niż gdziekolwiek indziej w Europie. Okres kreteńskiego renesansu przypadł na czasy, gdy Grecja znajdowała się pod wpływami Wenecji, a następnie Imperium Osmańskiego. Wenecjanie i Turcy zbudowali tu wspaniałe domy, kościoły i meczety, ale przede wszystkim potężne fortyfikacje. Spośród nich wyróżnia się wenecka twierdza Fortezza.

twierdza

Podobno Fortezza jest największą warownią, jaką Wenecjanie kiedykolwiek wznieśli i jak na rok budowy 1570, zachowała się naprawdę w dobrym stanie. Wewnątrz murów znajdują się pozostałości po budynkach administracyjnych i koszarach, a także kościół św. Katarzyny, meczet sułtana Ibrahima i teatr letni. A tak a propos sułtana Ibrahima, to aż dziw bierze, że jego imieniem nazwano meczet. Ten turecki monarcha, znany jest w historii pod przydomkiem „Szalony”. Wpływ na jego stan psychiczny miał bez wątpienia fakt, że większość swojej młodości spędził pod kluczem, w budynku bez okien. Wypuszczono go w 1640 roku, gdy zmarł jego brat, pełniący urząd sułtana. Zaraz po tym, jak stał się władcą Imperium Osmańskiego, Ibrahim zaczął odreagowywać lata zamknięcia, bez opamiętania zatracając się w uciechach cielesnych ze swoim haremem. Podobno upodobał sobie kobiety szczególnie otyłe. Ibrahim miał swojego czasu wysłać swoją służbę z misją odnalezienia najgrubszej kobiety na rządzonych przez niego ziemiach. Efektem ekspedycji było pojawienie się na dworze sułtana ważącej ponad 150 kilogramów kobiety, która z miejsca stała się ulubioną konkubiną władcy. Okrucieństwo monarchy przejawiało się w niespodziewanych i nieuzasadnionych napadach. Władca miał zwyczaju zarządzać egzekucje i tortury wedle swojego kaprysu. Na przykład rozkazał utopić 280 kobiet ze swojego haremu, ponieważ na jedną z nich (nie mógł dociec, którą) padło podejrzenie o jakiś błahy występek. Był władcą bardzo okrutnym, nie miał natomiast zdolności politycznych. Niepowodzenia i klęski wojskowe doprowadziły do rewolty wojskowej, obalenia sułtana w 1687 r. On właśnie rozpoczął wojnę z Wenecją o Kretę. Może tym sobie „zasłużył” na meczet tutaj 😉

twierdza_fortezza

Znów nie było dość czasu na spenetrowanie tego uroczego, historycznego miejsca, bo przed nocą chcieliśmy dopłynąć do Chani, a to jednak 33 mile i nadal bez pomocy wiatru. Chociaż, w ciągu kilku godzin od bezchmurnego poranka, niebo zasnuło się mglistymi, rozciągniętymi chmurkami, wróżącymi jak nic zmianę pogody…

wyjazd

Mijając Rethymnon, jeszcze raz mogliśmy podziwiać imponujące rozmiary warownej twierdzy górującej nad starym portem. I wtedy okazało się, że… nie mamy teleobiektywu, by zrobić zdjęcie…

forteca

Tak odległa jest twierdza bez teleobiektywu…

Po gorączkowym poszukiwaniu upewniliśmy się, że został na kei podczas zmiany obiektywu na krótki. Oczywiście zawróciliśmy, ale po obiektywie nie było już śladu… Niektórzy ludzie wierzą, że wrócą do jakiegoś miejsca, gdy rzucą za siebie monetą.  Mamy wrażenie, że rzuciliśmy właśnie wieeele monet… A nasz fotograf pokładowy popadł w prawdziwą rozpacz, nie tylko ze względu na stratę finansową, ale i zaprzepaszczenie szans na piękne zdjęcia z podróży na Maltę. Tym samym zawiadamiamy, że następne posty będą już uboższe o te jakże efektowne ujęcia z bliska…

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

One Response

  • Szekla says:

    I to jest właśnie zaleta żeglowania – te piekne widoki, których nie zobaczy sie stojąc na lądzie…. tylko ze statku można zrobić tak wspaniałe zdjecia jak widać tu na blogu;)



Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Login